RSS
niedziela, 18 grudnia 2016

Wczoraj ktoś powiedział, że moje pierogi z kapustą i grzybami są niczym Bursztynowa Komnata :)) Nie wpadałbym na takie porównanie, ale baaardzo mi się spodobało. Do tego stopnia, że musiałam się z Wami tym podzielić.

Dzisiaj kucharzenia świątecznego ciąg dalszy: paszteciki z przepisu Paciuchy. Zaraz idę zagniatać ciasto, więc to nie będzie długi wpis.

W polityce coraz większa degrengolada. Chyba napiszę o tym osobny wpis, bo mam pewne przemyślenia.

Święta za pasem. Nie mam co zrobić z Glusiem między 27 a 29 grudnia. Jakieś pomysły?

Tymczasem....

13:30, brommbie
Link Komentarze (3) »
środa, 14 grudnia 2016

Święta za pasem, więc czas pędzi, obowiązków przybywa, pieniądze wypływają z portfela szerokim strumieniem.

Perspektywa Świąt wcale mnie nie cieszy, bo Wigilia zapowiada się dość kiepsko. Cóż począć, rodziny się nie wybiera…

W codziennym pędzie udało mi się wygospodarować wczoraj wieczór na koncert LP. Muszę przyznać, że to była bardzo dobra decyzja. Ma dziewczyna głos. Aż ciarki po plecach przechodzą.

Wracając przez uśpione miasto myślałam sobie o fenomenie muzyki. Ani to niezbędne do życia, ani specjalnie użyteczne, a jednak prawie każdy z nas ma z tyłu głowy swoje ulubione piosenki, wykonawców, czy choćby ulubioną motyw muzyczny. Tworzenie sztuki ma w sobie boski pierwiastek. Jestem o tym przekonana. Problem tylko z piosenką biesiadną, czy disco polo… Hi,hi! :) Tu chyba coś komuś nie wyszło.

Ponieważ na koncercie byłam z Paciuchą, miałyśmy trochę czasu, aby poruszyć nurtujące nas tematy. Obgadałyśmy trudne relacje z rodzicami, podsumowałyśmy nieudane małżeństwo A., które wreszcie wczoraj zakończyło się rozwodem, wreszcie ponarzekałyśmy na własne zmęczenie. To w sumie pocieszające, że nie czuję się tak tylko ja. Że jest ktoś, kto ma podobnie. Że to nic nienormalnego, że nie chce mi się chcieć. Że mniej sprzątam, mniej zajmuję się dzieckiem, mniej energii wkładam w codzienne obowiązki. Że zdarza mi się przymknąć oko na kanapie i że od rana jestem niewyspana.

To pewnie kwestia pory roku albo starości. Obstawiam to pierwsze, bo w drugim przypadku nie ma szans na poprawę.

Od kilku tygodni mam problem z kręgosłupem, a dokładniej z karkiem. Najpierw nie mogłam się obracać, teraz po prostu mnie boli. Najgorsze jest to, że ból jest bardzo nietypowy. Umiejscowiony gdzieś przy wejściu szyi do głowy. Kiedy wykonam jakiś mikro-ruch, wystarczy delikatny ruch szczęką albo mycie zębów szczoteczką, to w kręgosłupie przechodzi mi taki ból, jakby poraził mnie prąd. Bardzo to nieprzyjemne. Na szczęście trwa sekundę. Zastanawiam się czy iść do ortopedy, czy raczej do neurologa. Co myślicie?

Na wizyty u neurologa jestem uczulona z przyczyn oczywistych, ale jak trzeba będzie, to pójdę.

No nic, wracam do pracy. Oby to był spokojny dzień.

 

 

08:58, brommbie
Link Komentarze (8) »