RSS
niedziela, 01 stycznia 2017

Niesamowite jak długo już żyję na tym świecie.

Większość z Was wchodzi w ten nowy rok z nadziejami. Że będzie lepiej, że musi, bo przecież 2016 był zły. Hmm... Czy ja wiem? Dla mnie nie był zły. Dla świata, dla Polski pewnie nie najlepszy. Jednak mam przeczucie, że lepiej być nie może.

Chciałabym już umrzeć. Najlepiej tak spokojnie, we śnie albo na jakiś szybki atak serca w drodze do pracy. Niestety nie ma śmierci na życzenie. Trzeba się przemęczyć. Trzeba zdać się na łaskę życia w niepewności. Ciekawe ile jeszcze lat?

Piękne jest to, że na świecie tyle wspaniałych ludzi. Szkoda tylko, że to piękno na chwilę jest nam dane. Na parę rozmów, na parę gestów, na parę lat z czułością w oczach. Potem odchodzi.

Przychodzi inne, ale jednak czegoś żal. Gdzieś coś bezpowrotnie umiera w nas za każdym razem...

Siedzę przed kompem i płaczę. Płaczę nad sobą, nad wszystkim, co mam za sobą, za wszystkim, co przeczuwam, że będzie.

Natasza czesze mi włosy, proponuje pierniczka pocieszenia... W tle leci moja ulubiona muzyka, słońce skośnie wpada przez okno... 

Nie chce mi się nic. Nie chce mi się chcieć.

Dobrego Nowego Roku Wam życzę. Bez niespodzianek...

12:29, brommbie
Link Komentarze (8) »
wtorek, 27 grudnia 2016

Święta minęły szybko. Przeziębienie sprawiło, że musiałam zwolnić i się nie spinać. Zrobiłam najważniejsze potrawy, posprzątaliśmy z grubsza dom, ubraliśmy choinkę i nakryliśmy stół.  Pierwszy raz chyba całkowicie wyluzowałam i to przyniosło nieoczekiwanie dobry skutek.

Udało mi się nawet ugryźć w język, kiedy A. ustawił w salonie choinkę, która raczej odbiegała od moich wyobrażeń o jodle idealnej :)

Chyba powoli dojrzewam do decyzji, aby kiedyś zostawić wszystko i wyjechać na święta w góry albo gdzieś, gdzie wszystko podstawią pod nos. Może smaki będą inne, może nie będzie tak rodzinnie i klimatycznie, ale może wcale nie będzie źle.

Święta w tym roku uważam z udane. Było parę naprawdę magicznych momentów, które na długo zostaną mi w pamięci.

Dzisiaj od rana w pracy. W związku z faktem śmierci George’a Michaela myślę o marności ludzkiego życia. Nad tym, że wszystko jest tylko chwilą. Że ani się nie obejrzymy, jak i po nas zostaną tylko wspomnienia. „George Michael-Last Christmas… Jakże nieprzypadkowy moment śmierci…

Myślę dzisiaj o Tacie, bo miałam bardzo ładny sen z Nim w roli głównej. Śnił mi się jako młody mężczyzna, ubrany w płaszcz. Stał przed poznańskim Ratuszem, palił papierosa i czekał na moją mamę. To chyba była ich pierwsza randka. Fajny sen, nietypowy.

Oprócz niego śnił mi się dzisiaj cmentarz. Żaden z tych, który znam, ale co ciekawe nie był to cmentarz zupełnie obcy. Śnił mi się już kiedyś… Może to cmentarz, na który ja trafię? Może to cmentarz, którego nigdzie nie ma? Może jest tylko w mojej wyobraźni albo tkwi w mojej podświadomości? Nie wiem….

Czuję się jakaś słaba. Nie mogę wziąć głębszego oddechu, problem stanowiło nawet przejście z parkingu do biura. Oby do 15.00…………

11:43, brommbie
Link Komentarze (2) »