RSS
niedziela, 15 stycznia 2017

W Czeremchowie wreszcie spadł śnieg i mróz ściął wodę na jeziorze.

Kiedy jest ciemno i spacerowicze wrócą do miasta- wtedy zaczyna się magiczny czas. Jest tak cicho, że nie trzeba mówić, aby słyszeć własne myśli. Jest jasno, choć latarka została w domu. Kaczki na jeziorze zdają się być nie z tego świata. Jak cienie, które wyszły znikąd i postanowiły tłumnie poopowiadać swoje historie księżycowi, który tak naprawdę ich nie słucha, ale przypadkiem wychylił się zza chmury.

W Czeremchowie można zobaczyć zimorodka i kosa. Pozachwycać się sikorką, która zabłądziła na podwórko w poszukiwaniu jedzenia.

W Czeremchowie buzuje ogień w kominku i pachnie pszczelim kitem rozgrzanym dla zabawy.

Kiedy jest mi smutno jadę do Czeremchowa. Zamykam oczy na chwilę, jadąc po ośnieżonej drodze. Siadam w fotelu, przytulam Kota, wypijam herbatę z miodem i cytryną. Patrzę na płatki śniegu, na trawy za oknem, na to co Tu i na to, co Tam. Myślę o tym i owym. Czasem nie myślę wcale.

Czas staje na moment i nic nie ma znaczenia.

W Czeremchowie biała cisza... trwa, choć mnie już nie widać zza zakrętu. Zamknę oczy i wrócę...

jezioro

21:07, brommbie
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 stycznia 2017

Niesamowite jak długo już żyję na tym świecie.

Większość z Was wchodzi w ten nowy rok z nadziejami. Że będzie lepiej, że musi, bo przecież 2016 był zły. Hmm... Czy ja wiem? Dla mnie nie był zły. Dla świata, dla Polski pewnie nie najlepszy. Jednak mam przeczucie, że lepiej być nie może.

Chciałabym już umrzeć. Najlepiej tak spokojnie, we śnie albo na jakiś szybki atak serca w drodze do pracy. Niestety nie ma śmierci na życzenie. Trzeba się przemęczyć. Trzeba zdać się na łaskę życia w niepewności. Ciekawe ile jeszcze lat?

Piękne jest to, że na świecie tyle wspaniałych ludzi. Szkoda tylko, że to piękno na chwilę jest nam dane. Na parę rozmów, na parę gestów, na parę lat z czułością w oczach. Potem odchodzi.

Przychodzi inne, ale jednak czegoś żal. Gdzieś coś bezpowrotnie umiera w nas za każdym razem...

Siedzę przed kompem i płaczę. Płaczę nad sobą, nad wszystkim, co mam za sobą, za wszystkim, co przeczuwam, że będzie.

Natasza czesze mi włosy, proponuje pierniczka pocieszenia... W tle leci moja ulubiona muzyka, słońce skośnie wpada przez okno... 

Nie chce mi się nic. Nie chce mi się chcieć.

Dobrego Nowego Roku Wam życzę. Bez niespodzianek...

12:29, brommbie
Link Komentarze (8) »