RSS
poniedziałek, 27 lutego 2017

W ostatnim czasie coraz częściej wątpię w człowieka, jako istotę zdolną do uczuć wyższych, poza miłością samego siebie...

Małżeństwa bliskich mi osób przechodzą czas próby. Nie chodzi o kochanki, kochanki są już passe. Na drodze do szczęścia w pierwszym przypadku staje rower, który zajmuje cały wolny czas pana domu. W drugim przypadku mamy biegówki oraz obsesję na punkcie zdrowego żywienia. Pan nie je glutenu, nie toleruje laktozy, kazeiny, wieprzowiny, owsa i mnóstwa innych rzeczy i w związku z powyższym terroryzuje rodzinę, która nie ma prawa powiedzieć: Wal się, dziadu! Idź się leczyć...

Za to obie panie domu są na skraju załamania nerwowego. Przestają wierzyć, że coś w tym życiu jeszcze ma sens, że o coś warto kopię kruszyć...

Walczą. Nie wiadomo czy o rodzinę, czy już może o siebie w tym szalonym kołowrotku.

Ja patrzę na mojego A. i sama już nie wiem gdzie jestem. Bo niby pozornie ok, ale jakoś zainteresowania brak, o czułości nie wspominając. Żyjem sobie razem, a jakby ciut na osobnych orbitach. Czy ja mu do czegoś jestem potrzebna oprócz prozaicznych czynności, w których każdy mógłby mnie zastąpić? Nie wiem...

I tak mi przyszło ostatnio do głowy, że jeszcze rok, dwa, a może pięć. Niech ino dzieci podrosną. Skrzyknę nasze babskie towarzystwo i zamieszkamy razem. Będziem mieć zadbany dom z ogródkiem. Kwiaty w wazonie, obiad na stole i podłogi czyste. I czasem zaprosimy jakiegoś faceta. Niech się wykaże. Niech spróbuje starych sztuczek, niech w oczy głęboko popatrzy i bluzą się podzieli w chłodny wieczór. Ale na stałe-wara! Po co mamy u psychoterapeutów stałe rachunki otwierać. No po co?!

Miłość w męskim wydaniu ma krótszy termin wartości. Miłość na dłuższą metę ich przerasta. Ego zasłania im widok. Ech, szkoda język strzępić!

Dobrej nocy, Kochane moje. Że też nie jestem lesbijką ;)

20:52, brommbie
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 16 stycznia 2017

Niedawno odkryłam Domowe Melodie. Nie wiem, może znacie. Mi dzisiaj humor poprawia.

 

18:46, brommbie
Link Komentarze (3) »