RSS
czwartek, 18 lutego 2010

A. był wręcz oszołomiony. Jak można tyle gadać?- zapytał. I cały czas mówiłyście jednocześnie, nie wspominając o tym, że przeważnie rąbałyście d... wszystkich krewnych królika...

To fakt. Cztery godziny zeszły nam na rozmowach o tzw. pierdołach, o tym co w trawie piszczy, o tym, co robi M., a co powiedziała L.

I co w tym złego? Kobiety tak mają :))

Cieszę się z tego babskiego wieczoru. Tego, że wpadły najpierw do mojej kuchni i stwierdziły, że jest bez wyrazu, że ogołociły mi lodówkę robiąc sobie kanapki ( a miałam przygotowane ciastka), że przesuwały mi meble, by być bliżej kominka.

I do tego wszystkiego Natasza, która nawet na chwilę nie otworzyła oczu i spała jak suseł. Musiałam ją pokazywać po ciemku :))

Energetyzujący wieczór. A w sobotę kolejne babskie spotkanie. Ja to mam dobrze.

12:00, pannazwir
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 15 lutego 2010

Wstałam pół godziny temu. Natasza zasnęła krótko po moim śniadaniu. Dzisiejsza noc  nie należała do tych najspokojniejszych, ale i tak nie możemy narzekać.

Wszystkie egzaminy mam za sobą. Czekam jeszcze tylko na wynik z Killera, ale jestem dobrej myśli. Kamień spadł mi z serca.

Mogę ze spokojnym sumieniem oddawać się leniuchowaniu, kiedy Mała Śpi :))

To niesamowite, że tak przyziemne sprawy, jak oglądanie Dzień Dobry TVN i siedzenie w necie może sprawić taką radość. Może nawet zacznę  czytać książkę, którą pożyczyła mi Mango. Kto wie...

Jutro wizyta Funi z Łosiem. Właśnie zdałam sobie sprawę, że znamy się już prawie 20 lat. Chyba jednak jestem stara. Najfajniejsze jest to, że poza zmianami fizycznymi, one praktycznie się nie zmieniły. Czyżby naprawdę nie było różnicy między piętnastolatką a kobietą dojrzałą? Trudno uwierzyć, a jednak coś w tym jest. Spotykamy się rzadko, bo góra raz, dwa w roku. Były takie okresy, kiedy widywałyśmy się nawet rzadziej. Jednak kiedy usiądziemy razem na kanapie, upływ czasu nie ma znaczenia. Wciąż podobne spojrzenie na życie, to samo poczucie humoru, te same tematy rozmów. Magia :))

To ważne, że mamy w życiu jakieś punkty stałe. Coś co pozwala nam na siebie spojrzeć z dystansu, coś co daje oparcie i siłę. Chyba zawsze będą to dla mnie ludzie. Na szczęście nigdy nie czułam się samotna i choć rozczarowań nie brakuje, to zawsze mam do kogo zadzwonić, kiedy świat wywraca się do góry nogami.

Dzięki Ci Boże :))

09:36, pannazwir
Link Komentarze (6) »