RSS
poniedziałek, 12 września 2011

Wyjeżdżamy w nocy ze środy na czwartek. Poza zrobieniem listy, jestem w proszku. Dzisiaj pojechałam na uczelnię odebrać dyplom. W korkach spędziłam prawie 2 godziny. Ledwie zdążyłam wrócić przed drzemką Glusia. Na szczęście z nianią jest ok. Żadnych problemów. Jedyne, co mnie zaskoczyło, to fakt, że Natasza po wyjściu Krysi postanowiła, że jednak nie będzie spać w południe. Nie spała cały dzień i dała radę. Może spała wcześniej, na spacerze? Hmm... Niania nic nie wspomniała, więc tym bardziej mnie to dziwi. Może po prostu się stęskniła i chciała nadrobić brak wspólnych zabaw? Nie wiem.

Trochę jestem zła, bo koleżanka mnie wystawiła. Miała mi pożyczyć spacerówkę na wyjazd na Sardynię. Moja się nie nadaje (kto pamięta historię z teściową? :)). Koleżanka nie odbiera telefonu, a ja już nie mam za dużo czasu. Muszę coś wymyślić. Gdybym wiedziała wcześniej, to miałam możliwość pożyczenia drugiego wózka. Teraz za późno, bo ten drugi jest w Trzciance. Nie zdążę już na taką wycieczkę.

Jutro jestem sama, bo Andrzej na delegacji do wieczora. Na szczęście wraca Maja. Muszę jej poświęcić osobny wpis. Pewnie już nie zdążę przed wyjazdem. Zuch dziewczyna z mojej Mai. Serio.

Dobra, spadam. Prasowanie i zmywanie paznokci jeszcze przede mną, a już po 22.00. Gdybym tu już nie zajrzała, to trzymajcie kciuki za naszą podróż. To naprawdę skomplikowane logistycznie. Oby Sardynia była tego warta. Wracam w czwartek za 2 tygodnie. Mam nadzieję, że naprawdę odpocznę i wymoczę zmęczone ciało w ciepłej wodzie. Zdjęcie na dyplomie mówi jednoznacznie, że najlepsze lata już za mną. Należy mi się sanatorium. Jadę więc!!

PS. Blue, jeśli tu zajrzysz: myślę dziś o Tobie.

22:08, brommbie
Link Komentarze (10) »
czwartek, 08 września 2011

No i niech mi ktoś powie, dlaczego ja jestem takim nerwusem?

Byle gówno mnie potrafi całkowicie z równowagi wyprowadzić. Dzisiaj odbierałam auto z serwisu. Pomyliłam drogę i znalazłam się w mega-korku. Musiałam dojechać do Ronda Rataje i zawrócić. Spóźniłam się do Toyoty prawie pół godziny. Przez moje zdenerwowanie dostało się Andrzejowi, który  był Bogu ducha winny, rozbolała mnie głowa i w ogóle. A przecież nic wielkiego się nie stało. Zdążyłam odebrać auto, wrócić do domu na czas, zwolnić nianię i położyć Glusia. Niepotrzebnie wpadam od razu w taką histerię. Jak z tym walczyć?

Nie wiem :((

12:22, brommbie
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3