RSS
poniedziałek, 27 września 2010

Jeszcze myślami jestem tysiące kilometrów stąd. W domu sterta prania i bałagan, którego jakoś nie umiem ogarnąć.

Wróciliśmy w sobotę, po ciężkiej nocy (pobudka o 3.40) i godzinnym spóźnieniu samolotu. Majorka mnie zauroczyła. Miałam zupełnie inne wyobrażenie. Szykowałam się na coś w stylu Ibizy, jakieś wielkie kurorty oblężone przez niemiecką młodzież. Na szczęście było zupełnie inaczej. Piękne zatoki, czyste plaże, góry, niesamowite jaskinie i mnóstwo zachwycających widoków. Hiszpania to Hiszpania. Nie dam sobie powiedzieć. Grekom, Turkom, czy innym Tunezyjczykom naprawdę do nich daleko.

Nawet miasto Palma mile mnie rozczarowała. Piękna katedra, Gaudi, klimatyczne kamienice i Plaza Major, na którym chętnie posiedziałaby dłużej.

Zobaczyliśmy tylko część, bo samochód wynajęliśmy tylko na 2 dni. Nie chcieliśmy męczyć Glusia. Zresztą tydzień to za mało, aby zwiedzić i odpoczywać. Wrócimy tam jeszcze na pewno, a jak wygramy w totka to i może jakiś dom tam kupimy. Na Majorce widać skutki kryzysu. Mnóstwo pięknych nieruchomości na sprzedaż. Aż żal, że stoją puste.

Po powrocie nie mam czasu na lenistwo. Już wczoraj byłam na uczelni od 8.00 do 19.00. Ból głowy rozsadzał mi czaszkę i myślałam, że umrę. Na dodatek mam mnóstwo prac do napisania. Jakieś referaty, projekty badawcze. Masakra.

Humor jakiś marny. Z A. też się jakoś ostatnio nie mogę dogadać. Kłócimy się o byle co...

Mam nadzieję, że to chwilowe. Jesień przyszła. Co zrobić?

PS. Aaa, i zakochałam się w sklepie Desigual. Nie znałam go wcześniej. Szkoda, że nie na moją kieszeń.

13:58, brommbie
Link Komentarze (7) »
czwartek, 16 września 2010

Zostały 2 dni do wylotu, a ja wciąż walczę z zatkanym uchem. Od wczoraj łykam antybiotyk i modlę się, żeby pomogło. Na razie dupa.

Wściekła jestem od rana, bo zamówiłam w sklepie internetowym 2 stroje kąpielowe. Już nawet nie liczę, że przyjdą przed wyjazdem. Najgorsze jest to, że sklep nie odpowiada ani na moje maile, ani na telefony. Zamówienie złożone 28.08. Wygląda na to, że wyrzuciłam 2 stówy. Niech ich szlag!!

Czarę goryczy dopełniła moja kłótnia z mężem, która niestety wciąż nie została zakończona.

Poza tym wszystko ok.

Wczoraj wyskoczyłam "na miasto" z dziewczynami, co dało mi poczucie, że jeszcze coś dla kogoś znaczę i mam z kim pogadać. Zjadłam w Republice Róż mega kawał murzynka, bruschettę z pomiorami i bazylią, wypiłam koktajl i herbatę. Brzuch mam wzdęty do dzisiaj, ale szczęśliwy.

Teraz próbuję ogarnąć myśli nieposkładane i zacząć się pakować. Bagaż muszę ograniczyć do minimum, ale mam nadzieję, że to nie będzie trudne. Chyba na Majorce jest ciepło we wrześniu, no nie? Stroje kąpielowe nie przyszły, więc muszę zdać się na plaże nudystów. Perspektywa marna, zważywszy na stan moich cycków po odstawieniu Glusia od piersi... Cóż, starość nie radość.

A teraz idę poużalać się nad sobą. Gluś śpi, więc zdążę jeszcze trochę...

 

10:52, brommbie
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3