RSS
środa, 22 sierpnia 2012

To był chyba jeden z przyjemniejszych wieczorów tego lata.

Na początek kolejny film w Ramach Transatlantyku- Samotny port miłość. Film fiński, więc instynktownie wiedziałam, że się nie zawiodę. Uwielbiam kino skandynawskie. Takie filmy jak Kumple, Umur, Elling to właśnie to, co lubię najbardziej. Szkoda, że u nas tak rzadko można zobaczyć poruszający film o życiu zwyczajnych ludzi.

Samotny port miłość wbił mnie w fotel. Łykałam łzy, śmiałam się i doznawałam całego spektrum silnych emocji. Takie powinno być kino.

A propos Transatlantyku: polecam jeszcze film Take this waltz. Z tego, co wiem wejdzie do normalnej dystrybucji w październiku. Film o miłości prawdziwej. O tym, że wszystko co nowe kiedyś powszednieje i się starzeje. Smutne ale prawdziwe.

Po powrocie z kina zajęłam się Glusiem. Był gorący wieczór, biegałyśmy boso po trawie, grałyśmy w piłkę itp. Wydawało się, że dzień się skończy bez niespodzianek. Ale nie tak się stało. Zza płotu wyłoniła się sąsiadka i konspiracyjnym głosem zaprosiła nas do siebie. Na miejscu byli już drudzy sąsiedzi z dzieciakami. Siedzieliśmy na tarasie i.........smażyliśmy gofry :)

Była bita śmietana, borówki i maliny. Było wakacyjnie i ciepło. Leżałam na leżaku i upajałam się głosem świerszczy. Wieczór upłynął na miłych rozmowach, śmiechu dzieci, piciu wina. Szkoda, że to środek tygodnia, bo nie można było siedzieć za długo.

Dzisiaj przyjechałam do pracy godzinę wcześniej, bo chcemy po południu jechać nad jezioro. Na razie niebo pokryte chmurami. Jakaś burza wisi w powietrzu. Oby do 16.00 się przejaśniło.

Miłego dnia, Kochani!

PS. Już po opublikowaniu wpisu zaczęłam się zastanawiać czy Finlandia to jeszcze Skandynawia :) Chyba nie, ale co tam. Wiadomo o co chodzi.

 

 

09:06, brommbie
Link Komentarze (12) »
piątek, 17 sierpnia 2012

No i nawet udało mi się  wynegocjować u męża potrójne wyjście do kina w ramach Transatlantyku.

Wczoraj zaliczyłam "Kurczaka w śliwkach". W poniedziałek ciąg dalszy.

A teraz trzymam oczy na zapałkach i udaję, że nie czuję bólu głowy. Zaczął się weekend, więc można się cieszyć. Może się nawet uda odespać niedobory? Żeby tak chociaż do 7.30... 

Rano śniadanko, potem wypad do Wojnówka, do mamy. Nie chce mi się, ale poczucie obowiązku bierze górę. Woda pewnie zimna, więc z kąpieli nici. Połazim, posiedzim i wrócim. Pogoda ma być ładna, więc trza z lata korzystać.

A teraz zamknę już oczy i posłucham sobie płyty, która dzisiaj przyszła pocztą. Życie należy sobie upiększać, inaczej spowszednieje.

 

21:55, brommbie
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2