RSS
sobota, 27 sierpnia 2011

Za oknem wciąż grzmi i błyska. Temperatura spadła w ciągu dnia o ponad 10 stopni. A jeszcze rano jedliśmy śniadanie na tarasie. Pewnie już ostatnie w tym roku. Szkoda.

Na tarasie postawiłam donice z wrzosami. Próbuję oswoić nadchodzącą jesień. Jesień zmian, trudnych chwil i utraty świętego spokoju. Dobrze, że przed pójściem do pracy mam jeszcze 2 tygodnie na Sardynii. Może stres będzie mniejszy.

Przeczytałam dzisiaj w Wysokich Obcasach wywiad z autorką "Złej matki". Kamień spadł mi z serca, znaczy: jest nas na świecie więcej, niż myślałam. Chyba muszę tę książkę przeczytać w całości. Czuję jednak, że nic mnie w niej nie zaskoczy :) Jak ktoś ma, niech pożyczy.

Współczesny świat wciąż zastawia na nas pułapki. Kiedyś słyszałam teorię, że wraz z rozwojem technologii praca stanie się przywilejem nielicznych. Reszta będzie korzystać z nadmiaru wyprodukowanych dóbr i pławić się w konsumpcji, co ponoć szczęścia na dłuższą metę nie daje. Teraz czytam, że będziemy pracować coraz więcej, że korporacje już teraz wchodzą z butami do naszych domów, mają wpływ na spędzanie czasu "wolnego", próbują nas przekonać, że myślenie o firmie w czasie urlopu jest normalne. I jak tu żyć? Jak tu walczyć z wiatrakami? Jak wydłużyć czas, który też ponoć zasuwa coraz szybciej z powodu wzrostu rezonansu Szumana, czy czegoś tam, na czym się nie znam?

Pocieszające jest to, że człowiek żyje coraz dłużej. Ja nie palę, nie piję, golonek nie jadam, staram się nie zużywać zanadto mojej ziemskiej powłoki. Może do emerytury dociągnę i wtedy wreszcie odpocznę i przestanę się stresować. No chyba, że emerytura nie wystarczy mi na życie. Najbardziej nie lubię stresu. To mój wróg nr 1. Nie wiem jak stres może być motywujący. Mnie nie motywuje, ale niszczy w sposób bezwzględny. Poziom odporności na stres mam bardzo niski. Nie wiem skąd się to wzięło i jak z tym walczyć. Tak już mam. Jak ktoś zna sekretne metody walki ze stresem, proszę o maila. Dogadamy warunki wymiany sekretu na inne dobra, których jestem właścicielką. Cała przyjemność po mojej stronie.

Idę. Muszę zajrzeć do Glusia. Śpi bidulek bez kocyka,a upał się skończył. Pewnie sobie trochę na nią popatrzę. Noc to jedyna pora, kiedy jej bateryjki trochę spowalniają. Czasem nie daję rady za nią nadążyć. Dzisiaj np. zrobiła siku i kupę na podłogę, choć minutę wcześniej siedziała na nocniku. Ubawiona była po pachy. Latała z goła, brudną pupą, a Ty ją, człowieku, goń, wycieraj, sprzątaj...Ech!!! Ale i tak ją kocham, bo urocza jest, choć broi na potęgę. Ciekawe co z niej wyrośnie.

Jutro do domu wraca też Maja. Tydzień mieszkania w Poznaniu, bo była na warsztatach Dancing Poznań. Zobaczymy jakie nowości przywiezie.

Pa!

21:42, brommbie
Link Komentarze (11) »
wtorek, 23 sierpnia 2011

Zaczynam mieć świra na punkcie współczesnego wychowania dzieci.

Normalnie, studia socjologiczne nie poszły na marne! ;)

Dzisiaj wpadł mi w rękę dodatek do Wyborczej poświęcony edukacji. I cóż my tu mamy? Czytam np., że należy dziecko odpowiednio do szkoły przygotowywać. Można już parę dni przed 1 września nastawiać budzik o parę minut wcześniej, aby nie było potem problemu... Dobrze jest, aby dziecko rozwiązywało sudoku i zaczęło intensywnie czytać, bo to na pewno mu pomoże oswoić się z nauką. Dalej czytam o tym, jak powinno wyglądać śniadanie do szkoły. Buła z serem, czy wędliną? Zgroza! Nie wypada. Musi być ciekawie i kolorowo. Wycinać należy chleb foremką, dawać sałatki, kawałki pieczonego kurczaka, orzechy... Dziecko przecie musi zdrowo się odżywiać. Nikt przecież z tym nie dyskutuje.

Dni adaptacyjne w przedszkolu dla rodziców i dzieci, wyjazdy integracyjne dla pierwszych klas liceum, czy gimnazjum. Zebrania i debaty nad tym, co zrobić, aby naszym dzieciom było dobrze, żeby były szczęśliwe, rozwijały pięknie małą i wielką motorykę, żeby zajęcia były na miarę potrzeb itd, itp.

U mnie w przedszkolu stało się w kącie z oślimi uszami, albo dostawało dyktą na gołą pupę przy całej grupie. Nie, nie popieram takich metod, ale też traumy z tego powodu nie mam i nie śni mi się to po nocach. Życie to nie bajka. Wie to już moja niespełna 2 letnia Natasza, kiedy dostaje łopatką po głowie od kolegi z piaskownicy.

Kiedy opowiadałam mojej mamie, jak robiłam casting na nianię; jak się martwię, czy niania będzie ok, czy może lepiej młodsza, bardziej kreatywna itd., to usłyszałam, że kiedyś nikt takich dylematów nie miał. Moja mama wywiesiła ogłoszenie na słupie. Przyszła babcia Pela i została. Nikt jej referencji nie sprawdzał, nikt nie odpytywał z udzielania pierwszej pomocy. Życie samo zweryfikowało, czy się nadała.

Jestem mamą i czasem sama zaczynam się gubić. Nie będę robić kanapek w kształcie słonia, pozwolę jeździć dziecku bez kasku na rowerze, będę unikać grania wiewiórki w przedszkolnym przedstawieniu. Nie jestem supermamą. Czasem mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Czasem zastanawiam się jak inni dają radę.

Mam swój świat, swoje sprawy. Swoją prywatną miłość, która nie wcale nie oznacza, że dziecko stanowi moje centrum wszechświata. Kocham moje córki, ale wiem, że wychowuję je nie dla siebie. Że przyjdzie czas, kiedy odejdą, a ja zostanę tu, gdzie jestem.

Nie wiem skąd ten kult dziecka w dzisiejszych czasach. Dlaczego człowiek światły, to taki, który większość energii koncentruje na dbałości o potomstwo. Skąd się wzięła ta tendencja? Czy to wina małej dzietności społeczeństwa, czy o coś innego tu chodzi? Czy pokolenia Europejskich Poszukiwaczy, pokolenie Y, pokolenie Końca Wieku itp.( jak zwał, tak zwał) to pokolenia lepsze od mojego? Nie wiem. Czy szczęśliwsze-nie sądzę. Czy moje dzieci będą umiały radzić sobie w życiu? Czy nie będą oczekiwały gotowych rozwiązań, wiecznego uatrakcyjniania i poklasku? Czy nie wyrosną na egoistów?

Dałabym wiele, aby się dowiedzieć, jaki będzie świat za 20-30lat. Może faktycznie będzie lepiej? Na razie nie umiem się w pełni zaangażować. Trochę płynę w bok, bo nie do końca pod prąd :) Człowiek ulega wpływom otoczenia. Nie jestem w tym odosobniona. Nie mogę się tylko dać zwariować.

Wiem, że już jestem nudna z tym tematem. Powinnam jakieś badania robić, a nie myśleć bez sensu. Za dużo dzieci na naszym osiedlu, za dużo czasu spędzam w towarzystwie mam. Do pracy, marsz!!!

21:46, brommbie
Link Komentarze (18) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5