RSS
poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Jeszcze 3 dni temu zastanawiałam się nad powrotem do pracy, nad tym co zrobić itd.

Dzisiaj pojawiła się nowa perspektywa i wiem już chyba na pewno, że do pracy od 1 stycznia nie wrócę. Decyzja odroczona w czasie. To dobrze, bo kamień spadł mi z serca.

A poza tym?

Świat w ciągu ostanich kilku dni zaczął być jakiś taki bardziej śliwkowy. I to mnie wcale nie cieszy, bo ze mnie wielbicielka truskawek. Ale może lato jeszcze wróci na moment?

Moja refleksyjność nie potrzebuje ciemności za oknem, dzwonienia deszczu o szybę, ani trzasku drewna w kominku. Moje refleksje budzą się pomimo...

Brakuje mi czasu dla ludzi. Nad tym najbardziej ubolewam. Brakuje spotkań i rozmów niczym nie limitowanych. Brakuje mi niektórych ludzi, którzy są na wyciągnięcie ręki.

A teraz uciekam stąd. Czeka na mnie otwarte Wino Verde i mąż zniecierpliwiony.

Dobranoc, Kochani.

 

 

 

 

 

 

20:46, pannazwir
Link Komentarze (8) »
niedziela, 29 sierpnia 2010

Tylko A. się ostał, a my 3 jesteśmy chore. Gluś ma na szczęście tylko katar, Maja ma się już lepiej, tylko mnie trzyma i puścić nie chce. Na szczęście jest weekend i Andrzej dzielnie wyręcza mnie w pracach domowo-glusiowych. Już się boję jutra.

Zabukowaliśmy wakacje. Jedziemy na Majorkę. Mam nadzieję, że to będzie udany wyjazd. Trochę to może jednak nierozsądne ciągnąć za granicę takie małe dziecko, jak Gluś, ale jak nie pojedziemy, to się nie przekonamy. Teraz pozostaje mi zaplanowanie wszystkiego z ołówkiem w ręku, aby zapiąć ten wyjazd na ostatni guzik. Najbardziej to się chyba boję lotu samolotem. Na szczęście wylot jest ok.13.00, więc nie będę musiała Nataszy wyrywać ze snu. Jakoś damy radę te 2,5h. Chyba...

Pogoda jest jaka jest. Mam więcej czasu na myślenie. Dzisiaj zastanawiam się nad tym, czy ten blog jest przeze mnie w jakiś sposób cenzurowany. Ktoś mi kiedyś powiedział, że przestał pisać, bo okazało się, że czyta go ktoś znajomy.

Sama dałam namiary na mój blog chyba 3 osobom z "reala". Pierwsza to moja kuzynka Dagmara, która mieszka w Krakowie i z którą mam rzadki kontakt (nad czym ubolewam). Myślę jednak, że ona na mój blog nie zagląda :) Druga to Kasia B., którą miłość rzuciła do Danii i zktórą jakoś nie możemy się spotkać, choć to nie znaczy, że nie chciałybyśmy:)

Trzecia to Karolina, z która łączy mnie praca, uczelnia i jeszcze wiele innych spraw. Ta ostatnia tu zagląda z pewnością, więc ją pozdrawiam. Może czasem zajrzy tu ktoś jeszcze, np. Łukasz, choć sądzę, że ma ciekawsze sprawy na głowie.

Nie dzielę ludzi na tych znajomych z netu i z poza niego. Chyba zawsze piszę, to co mi do głowy akurat przychodzi. Ten blog i tak w większości ma charakter dziennika. Zapiski, żeby zwykłe dni ocalić od zapomnienia. Wiele wpisów mam w głowie i nie przelewam ich na klawiaturę. Czasu brak, czasem zbyt szybko się deaktualizują.

Jestem teraz na bardzo przyziemnym etapie :) Kaszki, mleczko, spacerki... Takie nic, a cieszy, czasem bólem w kręgosłupie się odezwie, czasem opryszczką z niewyspania...

Ciągle jestem sobą, ale na sobię nieskupioną. Ciągle jestem sobie bliska, a jednak trochę o sobie zapominam. Życie jest krótkie, a czas tak gna do przodu. Trochę mnie to przeraża, a jednocześnie tak bym już chciała, aby Natasza miała 4 lata :)

Sama nie wiem, co dla mnie najlepsze. Ktoś wie? KTOŚ wie...

15:27, pannazwir
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4