RSS
wtorek, 29 maja 2012

Coś mi się zdaje, że już kiedyś zamieściłam wpis o takim tytule. To było dawno, pewnie nikt już nie pamięta, więc sobie pozwalam na powtórkę.

Ponoć ciśnienie rośnie. Ciekawe, bo ja się słaniam na nogach. W pracy za dużo pracy, w domu za dużo... pracy. Czasu dla siebie brak.

Od jutra zaczynam maraton po lekarzach. Zaczynam od onkologa, zapisałam się też na mammografię na czwartek (na wszelki wypadek). Jeśli będzie wskazanie, aby zrobić- mam już termin. Na razie nie tracę dobrego humoru. Miałam kryzys w piątek, co skończyło się wypiciem wina w towarzystwie męża i śpiewaniu na głos piosenek w stylu "Santa Maria" Mireille Mathieu. Był też Cohen, Demis Roussos, Rolling Stonsi i Beatlesi, a nawet Stare Dobre Małżeństwo:)) Wszyscy dobrze się bawili. Tak mi się przynajmniej wydawało, ale po kilku kieliszkach wina można pomylić Joe Dassina z Shakinem Stevensem, więc kto wie jak było naprawdę.

Dzisiaj myślałam, jak to jest, że tak sobie ze wszystkim daję radę. Odpowiedź przyszła sama. Przyszła dosłownie, bo przyniosła ją ze sobą koleżanka z działu obok, której mama od kilku lat boryka się z rakiem. Ela powiedziała, że z jej obserwacji wynika, że najczęściej z problemami wygrywają Ci, którzy potrafią się z nich śmiać. Tacy, którym czasu szkoda, aby siedzieć w kącie i użalać się nad sobą. Tak właśnie jest z jej mamą. Dawno powinna przejść na Drugą Stronę, a ciągle jest tu.

Ja też staram się zachowywać dobry humor. Nawet czasem myślę, że niektórzy mają prawo uważać, że ze mną coś nie tak. No bo jak można 2 tygodnie po pogrzebie ojca wyśpiewywać w pracy "Anielski orszak"? Ostatnio z koleżanką Izą jedziemy już na 2 głosy zamieniając "anielski" na "kosmiczny"...Jest bardziej surrealistycznie, prawda?

Myślę, że Tacie jest dobrze tam na GÓRZE. Śnił mi się dzisiaj. Siedział na ławce w Wojnówku i śpiewał. Jeśli On może sobie podśpiewywać, to i ja mogę. On śpiewał smutne piosenki, więc ja mu zaśpiewam wesoło.

Co ma być to będzie. Mamy jedno życie. Trzeba je przeżyć z radością. Powody zawsze się znajdą. Nie traćcie czasu!

Teraz już pójdę. Deficyt snu trzeba jakoś zmniejszyć. Skubnę tylko łyżkę curry z kurczaka, bo pyrka na kuchence i zmykam do łazienki.  Wskoczę szybko do łóżka, to może jeszcze poczytam coś sobie. Dobrej nocki!

21:33, brommbie
Link Komentarze (11) »
piątek, 25 maja 2012

Dzisiaj poszłam na USG piersi i.... mam iść na konsultację do onkologa.

I nic już więcej nie napiszę dzisiaj. Za to wkleję Wam piosenkę, która mi od wczoraj chodzi po głowie:

 

Drugą piosenką jest Mam imię, nazwisko i pracę. Sami sobie poszukajcie w wujku Googlu.

Dobranoc, Kochani!

21:57, brommbie
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3