RSS
wtorek, 18 kwietnia 2017

Czuję się przybita. Przybita tym, co mnie doświadcza bezpośrednio, przybita tym, co widzę i słyszę dokoła.

 Wielkanoc minęła bez fajerwerków. Pogoda taka, że tylko parasol milczenia spuścić. Nic mi się nie chce, nic mnie nie cieszy. Nawet to, że w święta była Maja nie podziałało na dłuższym dystansie.

Pierwszy raz pakowałam słoiki dla dziecka. Się porobiło... Maja od kwietnia na swoim. Wiedziałam, że nie jestem z tych, co będą przeżywać usamodzielnienie dziecka. Kibicuję jej od początku. Niech dziewczyna zobaczy jak wygląda dorosłe życie. Oby zbyt szybko się nie rozczarowała.

W Wysokich Obcasach czytałyśmy o dojrzałości. O tym, co właściwie oznacza bycie dorosłym. Czasem mam wrażenie, że człowiek wtedy jest dorosły, kiedy pozbawi się złudzeń. Nie powiedziałam tego głośno, ale chyba coś w tym jest. I tak miałam szczęście. Przez ponad 40 lat żyłam w mydlanej bańce, która co jakiś czas okręcała się pokazując ferię tęczowych barw tylko dla mojego użytku.

A teraz już sobie pomilczę.

12:45, brommbie
Link Komentarze (10) »