RSS
środa, 30 marca 2011

Na szczęście jest lepiej. Nie, żeby nasz gość zaczął mówić, tego już na pewno nie będzie. Okazuje się, że większość grupy praktycznie nie mówi po angielsku. Trochę mnie to zastanawia. Przecież mają w szkole obowiązkowy język angielski. Jak więc możliwe, aby nic nie rozumieli?

Maja staje na rzęsach i nawija jak nakręcona. Co z tego, że Raquel nie rozumie. Coś trza robić z wolnym czaem. Wczoraj były w Starym Browarze, na kawie w Starbaxie (tak to się pisze?). Wróciły do domu. Wzięły prysznic (sukces!!!) i poszły spać o 21.30. Tego się nie spodziewałam, ale akurat to mnie nie martwi. Spodziewałam się hałasów do północy, terkotania i śmiechów-chichów. Jest inaczej.

Raquel zjadła obiad (penne carbonara), choć zjadła to za dużo powiedziane. Trochę podziubała widelcem. Zapytała nawet "who is it?", czym wprawiła mnie w dużą konsternację. Starała się, wiem. Sruuu!!! Nikt nie mówił, że ja paellę będę gotować.

Myślałam nad pierogami, albo czymś typowo polskim, ale myślę, że to nie jest dobry pomysł. Ona jest w tym wieku, kiedy jeszcze się nie docenia odkryć kulinarno-smakowych. Mam rację?

Zapytana o to, co lubi, odpowiedziała: sałatki. Może jutro jakiegoś Cesara zrobię albo co. Nie zamierzam stawać na głowie. Najtrudniejszy będzie weekend, bo jestem na uczelni, a dziewczyny całe 2 dni w domu. Macie pomysł co by mogły robić? Jakaś wycieczka rowerowa, kręgle?W domu zwariują bez możliwości komunikacji werbalnej.

Maja najbardziej się boi co będzie w Hiszpanii. Ponoć starszy brat Raquel mówi lepiej po angielsku. Oby...

12:45, brommbie
Link Komentarze (8) »
wtorek, 29 marca 2011

No to mamy w domu hiszpańskiego gościa. Szczerze mówiąc jestem z lekka przerażona. Wiedziałam, że mogą być jakieś problemy, ale rzeczywistość na razie mnie przerasta. Moim zdaniem Raquel w ogóle nie zna angielskiego. Nie odpowiedziała na żadne z moich pytań. Widać było tylko popłoch i przerażenie w oczach. Starałyśmy się z Mają mówić wolno i wyraźnie i nie używać żadnych skomplikowanych słów. Ale jeśli na pytanie "Are You hungry?" nie pada odpowiedź, wtedy jest nad czym myśleć. Oprócz problemów z językiem dochodzi jeszcze potworna nieśmiałość tej młodej dziewczyny. Mam nadzieję, że się trochę rozkręci. Póki co, nic nie wypiła i nie zjadła. Wieczorem była w łazience 10 minut i szczerze mówiąc nie zauważyłam, aby odkręciła jakiś kran z wodą. Już się zaczęłam zastanawiać, czy w małym miasteczku pod Madrytem znają baterie kulowe... Bez przesady, no nie? Hiszpania to przecie cywilizowany kraj.

Rano podobnie- wizyta w łazience gdzieś 5 minut max. Widać polskie nastolatki są inne, bo moja Maja potrzebuje pół godziny. No, ale jak się do mycia nie potrzebuje wody... Tak, tak- jestem złośliwa.

Od 8.00 są poza domem. Odbieram je o 15.30 i mam nadzieję, że sytuacja choć trochę ulegnie poprawie. Najważniejsze, żeby chciała jeść. Nie dość, że w domu odmówiła jedzenia i picia, a do szkoły nie zabrała nawet połowy tego, co przygotowała jej Maja.

Trzymajcie kciuki. Viva Espania!!

12:14, brommbie
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5