RSS
poniedziałek, 21 listopada 2011

No tak, dużo się ostatnio działo. Choroby, rozwalone auta, nieprzespane noce, brak kasy itp., itd. Najważniejsze, że jest już lepiej. Nie:"dobrze", ale lepiej, a to się liczy, bo rokuje na przyszłość :)

Z ostatniej chwili: od 1 grudnia będę Specjalistą ds. personalnych z wynagrodzeniem działu Ekspansji. Bardzo mnie to cieszy, choć druga strona medalu jest taka, że pewnie przez najbliższe lata moje podwyżki będą zbliżone do zera. Coś za coś. Najważniejsze, że praca naprawdę mi się podoba, a i w CV lepiej wygląda taki spec od hr-ów, niż koordynator ds. nieruchomości. Od 1 stycznia kończę też pracę na 3/4 etatu, więc znowu czeka mnie milowy skok w organizacji życia domowego.

Ponieważ mam ostatnio jakiś czas wolny, nadrabiam zaległości i staram się zająć głowę czymś poza myśleniem o przyziemiu. Obejrzałam kilka interesujących filmów ("Jak chcę gwizdać, to gwiżdżę", "Gorzkie mleko", "Boisko bezdomnych", "Drive"), wróciłam do lektury Nowego życia Pamuka (nareszcie zbliżam się do końca!), nawet Wyborczą udaje mi się poczytać, a nie tylko przeglądać. A propos Wyborczej: czytałam ostatnio o związkach partnerskich i wiecie co? Chyba za głupia jestem, bo nie do końca rozumiem.

Rozumiem pary homoseksualistów, którzy walczą o legalizację związków partnerskich. Ich argumenty do mnie przemawiają, ale kompletnie nie wiem o co chodzi parom heteroseksualnym. Po co im jakiś nowy twór w postaci związku partnerskiego? Po co jakaś nowa instytucja alternatywna dla ślubu cywilnego? Przecież nikt nikogo do ślubu nie zmusza, a to, że niektórym ta instytucja się źle kojarzy, to jeszcze trochę za mało, aby tworzyć coś nowego. Małżeństwo zawarte w USC daje pewne uprawnienia i nakłada obowiązki. Chroni dzieci itd., co jest w tym nie tak? Nie kumam i już. Może już za stara jestem.

A teraz pójdę już sobie. Muszę stanąć twarzą w twarz z szafą odzieżową. Nie mam kompletnie w co się ubrać do pracy i nie jest to czcza gadanina. Bieda w szafie piszczy,a pomysłów brak. Jak ktoś wie jak zrobić coś z niczego-proszę o kontakt mailowy.

21:54, brommbie
Link Komentarze (13) »
piątek, 11 listopada 2011

Andrzej pojechał do Poznania na koncert. Wiem, że miał wyrzuty sumienia, bo nas zostawił. Wiem też, jak bardzo potrzeba nam w tej chwili jakiejś odskoczni, paru godzin poza domem, z dala od problemów. Już trzeci tydzień zasuwam na wzmożonych obrotach. Natasza ma zapalenie oskrzeli. Już wydawało się ok, odstawiliśmy inhalacje i świństwo wróciło. Nocki mamy z głowy, bo problemy z oddychaniem przeszkadzają jej w spaniu. Ona nie śpi, więc my też. Od zmęczenia i mnie zaczęło dusić w piersiach. Na szczęście mija.

Od niedzieli mamy też inny kłopot. Maja skręciła nogę w kostce. Do końca miesiąca ma l4, na szczęście obyło się bez gipsu, ale i tak może chodzić tylko o kulach. Jestem więc uziemiona w domu, bo obowiązków kupa, a zastępstwa sobie nie załatwię.

Zaraz obejrzę  "Chloe", bo właśnie leci w tv. To będzie mój relaks. Mam nadzieję, że nie zasnę w trakcie filmu, albo, że nie będzie trzeba lecieć do kaszlącego Glusia. Trzymajcie kciuki!

Nie mam nawet sił, aby tu coś więcej napisać. Życie bywa do d....

20:47, brommbie
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2