RSS
wtorek, 23 lutego 2016

Miał być wpis o Kościele, ale musi poczekać.

Obie z Glusiem jesteśmy chore. Ja dopiero zaczynam się rozkładać i naiwnie wierzę, że kuracja witaminą C 1000 pomoże. Muszę się postawić na nogi, bo mam w tym tygodniu kolejna rozmowę w sprawie pracy.

Gluś gorączkuje od soboty. Wczoraj dostała antybiotyk.

I tak nie mogę narzekać- to pierwszy antybiotyk od lata. Jest nad wyraz zdrowa odkąd poszła do szkoły. Jak widać posłanie sześciolatki do szkoły ma wiele wartości dodanych ;))

Dzień do dnia podobny. Za miesiąc wiosna. Już się nie mogę doczekać,

 

21:16, brommbie
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 15 lutego 2016

Wczoraj były Walentynki. Nie mam jakiegoś specjalnego przywiązania do tego święta. Jednak uważam, że jeśli już jest, to można to jakoś dostrzec i potraktować specjalnie. Szczególnie jeśli jest się w związku, a przecież w takowym jestem od wielu lat.

Kupiłam więc kartkę Ilustrisa, napisałam na szybko parę słów o miłości do mojego A.

Ja nic nie dostałam. Nie było kartki, ani sztandarowych żółtych tulipanów. Nie było udawania, że coś jest jeszcze jak dawniej. Że motyle w brzuchu, że czułość na sam widok, że takie tam. Sama przystanęłam i zastanowiłam się nad sensem mojej kartki na Walentynki dla A.

Miłość po latach ulatuje. Przeradza się albo w przywiązanie, albo w przyjaźń albo po prostu nie zostawia po sobie nic.

Gdyby ktoś mnie zapytał czy kocham mojego męża-musiałabym się chwilę zastanowić. Owszem jest najważniejszym mężczyzną w moim życiu, chcę jego dobra, czuję się przy nim bezpieczna. Zna mnie jak nikt inny i na dodatek akceptuje taką jaka jestem. O naszą miłość walczyliśmy z całym światem. Były łzy szczęścia i rozpacz na myśl, że się nie uda.

To, co było na początku na pewno bardzo nas scaliło. Nie w głowie mi myśli o byciu z kimś innym. Mam nadzieję, że i A. myśli podobnie.

Mamy wspólne życie, wspólne dzieci, wspólne radości i smutki. Ten sam gust, podobne poglądy. Ale czy mamy jeszcze miłość? Nie wiem...

Każdy człowiek pragnie być kochany. Kochany miłością, która nigdy nie ustaje. Jak wielu takiej miłości doświadcza? Nie wiem.

Słucham pierwszej płyty Portera z Lipnicką. Jacy oni byli w sobie zakochani! A taka Anna Maria Jopek i Kydryński... Nikt mi nie powie, że to nie była miłość. Co się takiego dzieje, że czas zabija to, co najpiękniejsze? To, czego pragnie każdy z nas.

I nie ma tu kogo winić. Takie jest po prostu życie. Wszystko płynie. Każdy z nas o tym wie od chwili narodzin. Jednak każdy z nas stara się zaprzeczyć. I na chwilę się udaje, ale tylko na chwilę.

Napisałabym, że tęsknię za wiecznością, ale znów ktoś pomyśli że mam depresję i myśli samobójcze. A to przecież wcale nie tak :)))

Wracam do słuchania smutnych piosenek o miłości. Jeszcze trochę wina w kieliszku zostało...

21:58, brommbie
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2