RSS
środa, 29 stycznia 2014

I tak mi się jakoś smutno zrobiło...

Życie jest w sumie takie krótkie. Tyle pięknych miejsc, tyle cudownych chwil, które można by przeżyć. Tyle ludzi, których warto poznać.

Tyle emocji, tyle zachwytów, tyle dźwięków, zapachów. Tyle wszystkiego, że aż serce ściska.

Nie wiem skąd u mnie przeczucie, że nie zdążę. Że się nie nacieszę. Że mój głód nie zostanie zaspokojony. Że nie umrę z poczuciem spełnienia, ale gdzieś w pół drogi.

W pół drogi dokąd?

I tylko czasem czuję spokój, kiedy widzę, że co ranek słońce wschodzi po tej samej stronie.

Że moje życie to chwila- to wiem. Że wszystko w nim płynie i se ne wrati- to też. Że nie ma już we mnie dziewczyny sprzed lat, że mój mąż nie czuje już motyli w brzuchu, kiedy je ze mną obiad...

A jednak są rzeczy od tysięcy lat niezmienne, od milionów lat nawet. I nic, co ludzkie wieczne być nie może, a jednak wierzę i widzę, że jest coś ponad.

Smutno mi i boję się trochę...

I wiem, że ten smutek minie za moment. Bo smutek to zaprzeczenie nadziei. Mój smutek potrafi być wesoły, choć trudno to wytłumaczyć. Na chwilę zaszklą mi się oczy, na chwilę poczuję ściśnięte gardło...

Za chwilę minie. Już mija...

Dobranoc, Nocne Marki :)

Dobranoc/Dzień dobry, Ranne Ptaszki :)

 

 

21:38, brommbie
Link Komentarze (6) »
niedziela, 26 stycznia 2014

I już jestem z powrotem. 7 dni minęło w oka mgnieniu. Pogoda trafiła nam się fantastyczna. Pierwsze dni to słońce i temperatura w okolicach -2 stopni, potem przyszedł większy mróz, ale wciąż było słonecznie i idealnie na spacer. Mieszkałyśmy w apartamencie oddalonym jakieś 150 metrów od morza. Wokół same sanatoria i hotele pełne niemieckich kracjuszy i naszych lokalnych seniorów. Trwają ferie, więc i rodzin z dziećmi było całkiem sporo.

Pojechałyśmy po zdrowie, więc spacerowałyśmy ile wlezie. To po pięknie oblodzonej plaży, to po parku, to po porcie. Dobrze, że spacerów było dużo, bo inaczej na pewno wróciłabym parę kilo cięższa. Świeża rybka, gofry, domowe pierogi. Nie mogłam się oprzeć.

Gluś się nie nudził, bo miał towarzystwo,a i atrakcji dookoła tyle, co latem. Ja odpoczywałam i ładowałam akumulatory. Że też nie można tak częściej.

Wczoraj przyjechał do nas Andrzej, więc jeden wieczór byliśmy we trójkę. Rano wsiadłam w pociąg i po pięciu godzinach wylądowałam w domu.

Żal, że nie mogłam z nimi zostać, ale cóż- takie życie. Do pracy, rodacy!

Teraz siedzę, palę sobie w kominku i upajam się tym, że nic nie muszę. Maja w Poznaniu na randce. Mogę wszystko. Zacznę od napuszczenia wody do wanny. Jak miło :))

20:31, brommbie
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4