RSS
poniedziałek, 28 stycznia 2013

Robię sobie babski wieczór, bo A. pojechał na jakąś imprezę służbową, z Kają w roli głównej.

Babski wieczór, tzn. ja sama ze sobą. Palę świece, słucham klimatycznej muzyki, sączę alkohol. Jest dobrze. Nawet sobie nóżki położyłam wyżej, bo w moim wieku...

W sobotę mieliśmy firmową imprezę karnawałową. Lekki stres, bo to ja byłam głównym organizatorem. Zabawa na 250 osób w Kinepolis. Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem. Szef zadowolony, pracownicy też. Potańczyłam, pojadłam, popiłam. Jedno wiem- kondycja już nie ta. Za rzadko ostatnio bywam w moim wiejskim klubie fitness. Muszę się zmobilizować.

W pracy nadal sajgon. Nie wiem w co ręce włożyć. Do tego wszystkiego miałam dzisiaj roczną ocenę pracowniczą, czyli rozmowę z szefem o tym, co ok, a co nie ok. Na szczęście szef mnie niczym nie zaskoczył i wyszłam z rozmowy w pełni usatysfakcjonowana. Po raz enty zadano mi pytanie, czy chcę się rozwijać w "operacji". Na co z całym przekonaniem odpowiedziałam: nie, dziękuję. Jest mi dobrze, tak jak jest. Ambicje to ja miałam 10 lat temu. Teraz to mi potrzebny jest spokój i niezawracanie gitary. Niech jeszcze dają raz w roku "inflacyjną", to i do emerytury pociągnę...

Jezu, jak ja się nie nadaję do pracy w korporacji! Kto by pomyślał. A to już 14 lat...

Paciuszko, jeśli tu zajrzysz-pamiętaj o moim ostatnim sms-ie. Świat nam leży u stóp.

Ze spraw bieżących i przyziemnych: 21 lutego można lecieć Wizzairem do Paryża (w 2 strony za 158 pln). Koleżanki z pracy mię namawiają, ale chyba jednak nie. Tani lot, tanim lotem, ale na miejscu trza gdzieś spać i coś jeść, a do tego choćby bilet na Wieżę Eiffla kupić. Luty w Paryżu nie brzmi zachęcająco. Poczekam aż zadzwoni Ethan Hawke i pojedziemy na zachód słońca...

Lato w Paryżu tylko z mężczyzną u boku. Zamykam oczy, puszczam włosy spod kapelusza, wciągam zapach Sekwany do płuc ;))...

Póki co, wejdę na antresolę i sprawdzę, czy widać sarny na ośnieżonym polu. Pomacham ojcu, jeśli zdołam dojrzeć łunę od zniczy nad cmentarzem. Popatrzę w ciszę. Pomyślę o wszystkim. Dobrej nocy, Kochani!

 

21:32, brommbie
Link Komentarze (7) »
środa, 23 stycznia 2013

...więc może zacznę od początku.

W poniedziałek byałm na wyczekiwanym koncercie Yasmi Levy. Koncert przepiękny, choć po raz kolejny się przekonałam, że aula UAM nie jest najlepszą akustycznie salą koncertową. Głos Yasmin chwytał za serce, więc się powzruszałam. Pozachwycałam się również urodą i niewątpliwą osbowością sceniczną mojej równolatki (znaczy się można jeszcze zachwycać w tym wieku. Dobry znak), a nawet pośpiewałam "Adio Kerida"-patrz i posłuchaj poniżej :)

Kiedy jechałam do domu nasunęła mi się jedna, ważna myśl. W tym zabieganym świecie, gdzie wszystko kręci się wokół pracy, zarabiania, robienia zakupów i dbaniu o kontakty z bliskimi, za mało mamy czasu na sztukę. Na zatrzymanie się w zachwycie, na pójście na koncert kogoś, kto nas porusza, na obejrzenie czegoś niezwykłego. A przecież ta wrażliwość na piękno, umiejętność tworzenia sztuki właśnie, odróżnia nas od innych boskich stworzeń.

Dzisiaj przeprowadzałam kolejne rekrutacje i na jednej z rozmów wróciła do mnie tamta myśl. Kandydatka była bardzo dobrze przygotowana merytorycznie, do tego rzucała się w oczy jej wysoka kultura osobista. Nie miałam jej zbyt wiele do zarzucenia. Zapamiętałam tylko jedno zdanie, które powiedziała: Jestem osobą, która nie wyobraża sobie, że pracuje, dajmy na to, do 17.00 i potem zamyka za sobą drzwi i praca nie interesuje jej do następnego ranka. Pracą żyję cały czas, nie oddzielam jej od czasu prywatnego.

Wiem(czuję), że to co powiedziała nie było grą pod publikę. Ona naprawdę taka jest. Ktoś powie-"co z tego?"- a ja jej współczuję. Bo tak, jak rozumiem rzeźbiarza, który może zatracić się w realizacji nowego dzieła, architekta, muzyka, czy nawet pracownika naukowego, tak nigdy nie zrozumiem osoby, która może się zatracić w sprzedaży marchewki, w firmie, która do niego nie należy.

Jest tyle cudownych rzeczy, których możemy doświadczyć. Tyle wzruszeń, uśmiechów, wstrzymania oddechu. To wszystko sprawia, że zaglądamy w siebie i stajemy się lepsi, bardziej doskonali, bardziej czujący. Czy nie o to powinniśmy dbać w pierwszej kolejności?

Wiem, że może zbyt dużych uogólnień używam. Wiem, że nie wszyscy muszą tak samo. Wiem, więc nikogo nawracać nie zamierzam. Jednak zachęcam do zatrzymania i zamknięcia za sobą drzwi od biura na dobry, patentowy klucz. Zachęcam do filmu, który nie jest tylko rozrywką, do koncertu, gdzie "Ona nie tańczy dla mnie"... Znajdźmy czas.

 

21:33, brommbie
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4