RSS
wtorek, 16 września 2014

W Grecji pada :( Biedna Majusia, tak czekała na ten wyjazd... Mam nadzieję, że się jeszcze poprawi. Mam wrażenie, że ten rok jest na południu Europy inny pogodowo.

Pewnie, jak ja pojadę to też będzie padać. Wiecie jak jest, ktoś na mnie ostatnio rzuca zły urok...

Może koleżanka z pracy?....;) Muszę do jakiejś szeptuchy iść, jajkiem się odczynić, okadzić dom...

W głowie mętlik. Osiem godzin w pomieszczeniu z osobą, która jest obrażona, to prawdziwa katorga. Dobrze, że jutro pracuję wyjazdowo. Będzie intensywnie ale jakoś zleci.

Chciałabym napisac coś optymistycznego, ale mi nie wychodzi.

Może zamiast pisać pokażę Wam zdjęcie. Jest to nagrobek mojego Taty. Wreszcie udało mi się go zrobić, tak jak planowałam. Kosztowało mnie to naprawdę dużo wysiłku, ale efekt jest zadowalający. Teraz dołożyłam jeszcze trochę mniejszych kamieni, więc nagrobek wygląda lepiej niż na zdjęciu. Dzięki, Manno za podpowiedź.

Ciekawam Waszych opinii:)

nagrobek

Wiem, wiem...Nagrobki nie są wesołym tematem. Sorry... :))

 

 

 

 

 

12:41, brommbie
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 15 września 2014

Pracuję zawodowo od 1997 roku. Byłam redaktorem w gazecie, księgową, kierownikiem sklepu, specem od nieruchomości, teraz siedzę w haerze.

Zmieniałam firmy, a co za tym idzie, zmieniało się środowisko mojej pracy. Przez tych kilkanaście lat miałam do czynienia z różnymi ludźmi. Z jednymi  pracowało się lepiej, z drugimi gorzej. Na szczęście nie mam żadnych złych doświadczeń. Właściwie nie pamiętam żebym uczestniczyła w jakichkolwiek konfliktach pracowniczych. Jedyny zgrzyt, to incydent z pracownikiem, który wstawiał do intranetu moje przerabiane zdjęcia z giwerą w dłoni i dużym cycem:)

Kiedyś tu nawet o tym pisałam.

Tak naprawdę w pracy najważniejsi  są dla mnie właśnie ludzie. Jak szef i współpracownicy są ok, to można robić nawet nudne rzeczy.

Patrząc wstecz nie postrzegam się jako osoby konfliktowej, rozhisteryzowanej itp., a właśnie dzisiaj takie słowa padły pod moim adresem ze strony koleżanki zza biurka.  Konflikt między nami trwa już prawie miesiąc i wydaje się nierozwiązywalny.

Dzisiaj doszło do przesilenia, bo włączył się szef. Mamy do czwartku się dogadać same albo on wprowadzi sankcje i kontrolę każdej z nas. Koleżanka już podczas spotkania z szefem oświadczyła, że nie widzi możliwości porozumienia , więc łatwo nie będzie…

Jestem zmęczona i sfrustrowana. Ten konflikt kosztuje mnie naprawdę dużo nerwów.  Zaczęłam nawet podejrzewać, że te drętwienia lewej dłoni też mogą mieć z tym coś wspólnego…

Na szczęście człowiek nie tylko pracą żyje. Weekend był piękny, bo słoneczny i ciepły. Siedzieliśmy więc dużo na dworze. Wczoraj odwiedziliśmy teściów, gdzie posłuchałam opowieści Andrzeja siostry, która z całą rodziną wróciła z Nowego Jorku. Świat jest coraz bardziej dostępny.  Tak bardzo się cieszę, że mam możliwość podróżowania.

Każdy nasz wyjazd daje mi energię i życiowy optymizm. Ładuję akumulatory słońcem południa, pysznym jedzeniem, nowymi znajomościami.

Maja dzisiaj wylatuje do Grecji, a ja…………..w sobotę będę lądować
w Barcelonie:)  I jak tu się nie cieszyć?

11:05, brommbie
Link Komentarze (16) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 187
Prosimy o pomoc dla naszej córeczki. Agnieszka i Marcin Kost