RSS
środa, 22 czerwca 2016

Myślałam, że w rekrutacji nic mnie już nie zdziwi. Znam różne zestawy głupich pytań zadawanych kandydatom. Testy psychologiczne, zadania itd., itp.

Dzisiaj pierwszy raz wymiękłam. Złożyłam aplikację do cukrowni ( nie będę pisać nazwy firmy, bo jeszcze mnie ktoś namierzy). Zostałam zaproszona na rozmowę z dyrektor personalną. Tylko ja i ona. Żadnych dodatków, tylko zwykła konwersacja dwóch kobiet po 40-stce.

Rozmowa trwała ponad 3 godziny. Czułam się tak, jakby ktoś kazał mi biec półmaraton. Na końcu już nie umiałam skupić uwagi na rozmówczyni. Przez te 3 godziny ja mówiłam może z godzinkę. Resztę wypełniła ONA. Niesamowite doświadczenie.

Kobita nawet sympatyczna i na pewno zna się na procesach HR-owych. No, może jej słabym punktem jest rekrutacja :))

Myślę, że potrafi zamęczyć niejednego kandydata i ktoś powinien ją wysłać na szkolenie z zarządzania czasem.

Chyba się spodobałam. Odpowiedź w przyszłym tygodniu. Ja jednak wiem już teraz, że nie chcę tej pracy. Ktoś powie "znowu zaczyna przebierać". Cóż, może ma rację.

O tym, że jestem na "nie" zadecydowała przede wszystkim odległość do miejsca pracy ( 3 punkty w Wielkopolsce bez samochodu służbowego). Szefową bym chyba przełknęła, choć rzadko trafiam na większą gadułę od siebie.

Cukrownio, żegnaj!!! A tak słodko się zapowiadało :)

22:15, brommbie
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 czerwca 2016

Zapytał mnie wczoraj mój dentysta : w jakim zawodzie chciałabym pracować, gdybym mogła wybierać jeszcze raz? Jakie studia,jakie decyzje  itd.

W pierwszym odruchu odpowiedziałam, że wybrałabym jakiś zawód artystyczny albo przynajmniej związany z kulturą. Potem stwierdziłam, że tak właściwie to nie wiem...

Mam 41 lat i nie wiem kim jestem, dokąd zmierzam, po co żyję. To słabe.

Moje życie właściwie nie ma znaczenia. Na krótką chwilę zapełniam komuś czas swoją osobą. Jestem. Mijam. Nie ma mnie.

"Myśl o sobie" słyszę ostatnio z wielu ust. Nie wiem co to znaczy. A może inaczej- wiem i wcale mi to nie sprawia frajdy. Szczęśliwa bywam tylko w tych chwilach, kiedy nie myślę. Wtedy, kiedy siedzę i gapię się w przestrzeń albo słucham ptaków za oknem. Czuję się taka zmęczona życiem. Tym udowadnianiem całemu światu, że warto wstawać każdego poranka.

Przeraża mnie, że nie ma na tym świecie niczego stałego. Sama nie jestem stała, nawet tam, gdzie zarzekam się, że jest inaczej. Nie ma stałości uczuć. Wszystko mija. Panta rhei...

Chyba przestanę pisać na tym blogu. To, co piszę jest takie nudne. W kółko macieju drążę te same tematy. Zajęłabym się lepiej czymś pożytecznym. Posprzątała dom, powyrywała chwasty w ogrodzie, poprasowała koszule. Niech ktoś wyłączy mi zasilanie w mózgu...

21:25, brommbie
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 233