RSS
środa, 19 listopada 2014

A ranek zapowiadał całkiem przyjemny dzień...

Wyspałam się (czyżby krople Bacha zadziałały). Wypiłam herbatkę, niespiesznie oddałam się porannym rytuałom łazienkowym.

Przyjechałam do pracy i czar prysł.

Jest nas w pokoju czworo, ale to I. narzuca innym kwestię regulowania temperatury otoczenia.

Jej jest ciągle gorąco, więc nałogowo zakręca kaloryfery i nawet.... włącza nam klimatyzację. Dzisiaj jak zwykle zaczęło się od informacji, że ona oświadcza, że będzie zakręcać kaloryfer na noc, bo tu się usiedzieć nie da...

Wierzcie mi, wcale nie siedzimy w tropikach. W domu mam 20,5 stopnia, w pracy chiałabym mieć może ze stopień więcej, bo jak się siedzi, to gary nie ma.

Dzisiaj się postawiłam i jest foch. Cisza i nikt nie podnosi głowy znad klawiatury. Wszyscy boją się I.

Czyż nie ma na świecie większych problemów?!!

08:04, brommbie
Link Komentarze (16) »
czwartek, 13 listopada 2014

Pamiętacie jak pisałam, że mi palce w lewej dłoni drętwieją? Tamto przeszło. Teraz mi drętwieją obie dłonie, ale tylko nocą. Tak, jak bym rękę pod głowę włożyła i do niedokrwienia doprowadziła. Budzę się, popracuję paluszkami i znów Brommba jak nowa... Cuda na kiju.

A żeby nie było, że o siebie nie dbam, to se kupiłam w necie Krople dr. Bacha. Jak kto zainteresowan, to zdradzę, że moja prywatna mieszanka składa się z kroplika, osiki, kasztanowca, orzecha włoskiego, wierzby i czegoś tam jeszcze. Chciałam jeszcze zakupić tzw. krople ratunkowe, ale na razie chyba to wystarczy. Zabić mnie nie zabije, zaszkodzić nie zaszkodzi. Placebo też czyni cuda, a homeopatia nie jednego na nogi postawiła.

W planach mam jeszcze książkę o medytacji. Witaj przygodo! Tonący brzytwy się chwyta ;)

Aha, miałam Wam opowiedzieć o dzisiejszej rekrutacji. Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam. Czułam się jak rzeźnik niewiniątek. Facet dwa metry wzrostu, kawał chłopa, mgr inżynier z Mazur, a by mi się popłakał na rozmowie. Bynajmniej nie stawiałam go pod murem. Zwykłe pytania o to dlaczego chciałby pracować w B., co lubi w pracy, a co mu przeszkadza. Blablabla...  Od początku było trudno, ale myślałam, że może z czasem się oswoi, może przezwycięży stres, czy co go tam trzymało za gardło. Poległ na całej linii. Żal mi go, a jednocześnie uwierzyć nie mogę, że można przebrnąć przez zawodówkę, technikum i studia wyższe nie przyswajając po drodze umiejętności społecznych, takich jak  rozmowa z drugim człowiekiem, wyrażanie własnej opinii, umiejętność prezentacji itd.

Facet siedział ze wzrokiem wbitym w podłogę. Odpowiadał tylko "tak", "nie", albo milczał. Czułam się strasznie. I na cóż go było ciągać z Mazur tak daleko? Miałam na końcu języka radę, aby poszukał specjalisty, który mu pomoże, bo sam pracy nie znajdzie. Powstrzymałam się jednak, bo to nie moja rola, a mógłby to potraktować opacznie. Smutne to.

Dobra, spadam, bo mi się aukcja na Allegro zaraz kończy. Próbuję Glusiowi kurtkę zimową ustrzelić.

Zatem, dobranoc! Niech Wam się aniołki przyśnią, czy co tam innego, miłego.

 

21:12, brommbie
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 194
Prosimy o pomoc dla naszej córeczki. Agnieszka i Marcin Kost