RSS
wtorek, 24 marca 2015

Kiedy rankiem jadę do pracy nigdy nie wiem, co przyniesie dzień. Jeśli mam pomalowane rzęsy-jest szansa, że tusz zostanie rozmazany przez płynące łzy. Na szczęście nie zawsze są to łzy smutku.

Ostatnio maluję rzęsy codziennie, może zaczaruję i reguła nie będzie już obowiązywała?

Każdego dnia doświadczamy radości i smutków. Spotykamy ludzi, odbywamy miliony rozmów, wykonujemy mnóstwo pozornie nieznaczących czynności. Żaden dzień się nie powtórzy... Nie trzeba być poetką, aby to wiedzieć.

Pisałam ostatnio o uważności. Może to o czym chcę napisać to nie do końca uważność. Chcę dzisiaj zwrócić uwagę na to, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie było dobrze :)

Staram się kolekcjonować chwile. Staram się wkładać do worka mojego życia to, co daje mi siłę na walkę z trudnościami. Kiedy w tym worku jest dużo radości, to jakoś mi potem łatwiej, gdy chmury za oknem.

Wczorajszy dzień powitał mnie płaczem przyjaciółki w słuchawkę telefonu. Pracę zakończyłam z kolejną złą wiadomością: Agata prawdopodobnie dostanie wypowiedzenie. Martwię się, bo nie mam recepty na ich problemy. Do tego ciągle boli mnie ząb, a z tyłu głowy mam chorobę Mai...

Powiększam więc uważnie moją kolekcję radości. Wkładam do niej mail od Anity, wieczór z Agatą oraz  spotkanie z Elutkiem i Anetą w niedzielne przedpołudnie. Dorzucam do tego gofry z bitą śmietaną i truskawkami, które wczoraj wieczorem przyniosła mi niespodziewanie sąsiadka Ewa.

Kiedy zje się takiego gofra przed snem, to nawet wyrzuty sumienia z powodu oponki na brzuchu siedzą cicho :))

Kolekcjonujcie dobre chwile. Warto :))

 

 

08:30, brommbie
Link Komentarze (9) »
czwartek, 12 marca 2015

Kto mnie zna wie, że często poruszam w rozmowach kwestie
religii. Jest to dla mnie ważne, więc trudno aby się nie pojawiało również tu, na blogu.

Ostatnio do rozmyślań skłonił mnie fakt konieczności zapisania Glusia do szkoły. Na formularzu zgłoszeniowym trzeba zaznaczyć czy dziecko będzie uczęszczało na religię, czy etykę.

Może ktoś się zdziwi- w czym problem? Przecież jeśli uważam się za osobę wierzącą, to powinno mi zależeć na tym, aby Gluś chodził na religię. A jednak…

Jako chrześcijanka (nie wiem, czy można nazwać mnie katoliczką, bo nie wszystko w Biblii interpretuję jak katolicy) spotkałam na swojej drodze wielu duchownych i świeckich katechetów. Bardzo ubolewam nad tym, ale duża część z tych osób nie miała pozytywnego wpływu na mój rozwój duchowy.
Gdyby nie moje własne poszukiwania, mój upór i oddzielanie kościoła-instytucji od Boga i Jego nauki, już dawno odeszłabym z Kościoła. Teraz też jestem gdzieś na marginesie, co trochę mi ciąży, trochę niepokoi, trochę uwiera.  

Wiem, że powinnam coś zmienić, ale nie robię kolejnego kroku naprzód. Wiem, że już o tym tu wspominałam, ale to nieistotne w tym momencie.

Nie chcę, aby Gluś poznawał Boga, którym ja Go nie widzę. Boga dla którego ważne jest  odhaczanie „zaliczonych”mszy w zeszycie do religii, Boga, który nie jest przyjacielem a karzącym sędzią.
Chcę, aby moje dziecko było tolerancyjne, nastawione na drugiego człowieka, słuchające poglądów innych i odnoszące się do nich z szacunkiem. Nie chcę, aby Komunia Św. była tylko okazją do otrzymania laptopa i koszmarem związanym z odklepywaniem niezrozumiałych tekstów na zaliczenie.


Wiem, chcę za dużo…

Pogadałam z A. Postanowiliśmy, że Gluś na religię pójdzie.
A. podniósł jeszcze argument izolacji w grupie, depresję z powodu braku białej
sukienki itp. Te argumenty są dla mnie mniej istotne. Gluś pójdzie, a ja znowu będę się temu bacznie przyglądać i grzmieć donośnym głosem, jeśli zauważę coś, czego nie akceptuję. Jeśli będzie źle- religii w szkole nie będzie.

Chyba po to, aby mnie uspokoić , Bóg zesłał mi link do Gazety Wyborczej, do artykułu (http://wyborcza.pl/1,75478,17550461,O__Wisniewski_broni_wolnosci_sumienia.html)

Jak dobrze, że nie jestem sama z takimi poglądami. Mam nadzieję, że się nie mylę…

 

 

11:06, brommbie
Link Komentarze (22) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 208
Prosimy o pomoc dla naszej córeczki. Agnieszka i Marcin Kost