RSS
środa, 23 lipca 2014

Wróciłam. Opowiem wkrótce.

Portugalia

 

 

09:01, brommbie
Link Komentarze (8) »
piątek, 04 lipca 2014

Wyszłam z pracy o 16.00. Nie zdążyłam odpalić auta-telefon.

Dzwoni Andrzej, że jest u lekarza i właśnie EKG wykazało migotanie przedsionków. Ma jechać do szpitala, lekarz chce wezwać karetkę. Andrzej się nie zgadza. Mówi, że odbierze Glusia z przedszkola, podrzuci do domu, do siostry i dopiero pojedzie na oddział. Lekarz puka się w czoło i daje mu do podpisania oświadczenie, że na własne życzenie opuszcza przychodnię. Słyszę to przez telefon i nogi się pode mną uginają.

Wciskam gaz do dechy i pędzę do domu. Mija kolejnych pięć minut, dzwonią z przedszkola. Gluś ma gorączkę. Mamy przyjechać. No przecież jedziemy!...

A. odbiera Nataszę, zabieram go do przychodni i zostawiam... Wracam do domu i razem z Mają próbujemy ogarnąć sytuację. Gluś ma tylko gorączkę, żadnych innych objawów. Sąsiadka mówi, że jej dzieci właśnie przeszły jakąś jednodniową infekcję. Gorączka i później cudowne ozdrowienie. Trzymam się tej myśli, bo co mi pozostaje...

Andrzej w szpitalu. Stan bez zmian. Czekamy na rozwój wypadków. Dzwonię do TUI z zapytaniem czy za Andrzeja może jechać Maja. Maja może, ale co z rekrutacją na studia? Ktoś musi załatwić to za nią. I jak? Mam zabrać chorą Nataszę z Mają, której upał może zaszkodzić? Wpadam w panikę. Telefon gotuje się od sms-ów wymienianych z Andrzejem.

Puste walizki stoją na podłodze. Nie mam głowy do pakowania, no i nie wiem kogo mam pakować.

Ustalamy, że czekamy do 22.00. Wtedy podejmiemy decyzję co z wylotem. Kto, czy w ogóle itd.

22.30 odbieram Andrzeja ze szpitala. Andrzej chce lecieć. Powinien zostać na oddziale, bo nie jest zdrowy. Lekarka zapisuje leki i pozwala mu lecieć (pozwala to chyba za dużo powiedziane...).

Szukamy całodobowej apteki. W końcu, w trzeciej udaje nam się kupić lekarstwa. Przed północą jesteśmy w domu. Gluś śpi. Musimy ją obudzić przed 3.00.

W walizce bateria leków. Siedzę i sama nie wiem, co robię. Lecimy! Chyba lecimy... Jest 1.00...

Nie zdziwię się, jeśli nasz samolot spadnie do oceanu...

Do zobaczenia!

01:02, brommbie
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 182
Prosimy o pomoc dla naszej córeczki. Agnieszka i Marcin Kost