RSS
środa, 29 października 2014

Ostatni dzień bez pracy. Ostatni dzień tylko dla siebie. W firmiie szykują się zmiany, bo ponoć mój szef w poniedziałek złożył wypowiedzenie. Nie jest to dobra wiadomość, ale na razie nie wybiegam myślami poza najbliższy tydzień.

Wiemy już co Mają. Nie ma Zespołu Devica. Ma SM, choć zmiany są nietypowo usytuaowane. Wygląda na to, że w drugiej połowie listopada zacznie przyjmować leki. Nie piszę "zacznie leczenie", bo leczenia nie ma, ale to, co medycyna proponuje powinno chociaż spowolnić proces chorobowy.

Wczoraj w tv pokazywali ludzi ze stardnieniem zanikowym bocznym, bo ponoć Polacy mają kolejny sukces w badaniach nad lekiem. Karmię się takimi informacjami, choć wiem, że od badań do zatwierdzonej kuracji i lekarstw daleka droga. Dobrze jednak wiedzieć, że gdzieś tam trwają badania kliniczne, że ktoś tam oświadcza w mediach, że jego zdaniem znalezienie leku na sm to kwestia najbliższych kilku lat. Trzeba sobie szukać takich małych światełek w tunelu.

Póki co, Maja żyje pełnią życia. Dzisiaj w nocy odprawiła do Aten nieszczęścliwie zakochanego Greka. Żal mi chłopaka, bo się wykosztował, przyleciał, mieszkanie w Poznaniu wynajął. Już po pierwszych dniach było wiadomo, że nic poważnego z tego nie będzie, ale on się łudził...  Cóż, takie życie. Nikogo do miłości nie zmusisz.

Z jednej strony mi go żal, a z drugiej spadł mi kamień z serca. Rzucały się w oczy różnice kulturowe, podejście do życia itd. Nie widzę mojej Mai w roli tradycyjnej greckiej żony :)))

Mamy ciekawie, bo oprócz Greka przewija się ostatnio jakiś amerykański student medycyny, z którym Maja chodzi na spacery z...mopsem, a także na tapecie jest znajomość z jakimś Norwegiem (albo Szwedem). To z kolei tylko znajomość wirtualna, ale trwa.

Świat się zmienił. Wszystko na wyciągnięcie ręki. Nawet ja się wciągnęłam i gram w Quizupa-a z całym światem. Kto by pomyślał... :)))

 

09:20, brommbie
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 27 października 2014

W sobotę wylądowałam wreszcie u lekarza. Skończyło się na antybiotyku i zwolnieniu do środy.

Mam nadzieję, że poczuję się lepiej. Na razie wstałam z bólem głowy i nic mi się nie chce. Jedyna pociecha, że w domu nic nie trzeba. Odpocznę, poczytam, poleniuchuję. Może nawet wyjdę na krótki spacer, bo słońce świeci zachęcająco.

Zbieram się w sobie, żeby zadzwonić do szpitala. Wyniki Mai miały być w zeszłym tygodniu, ale nie przyszły. Mieli dzwonić, kiedy coś się zmieni, ale... wiadomo jak to jest.

Nasze życie pozornie wróciło do normy. Maja zajęła się zajęciami na studiach i spotkaniami z przyjaciółmi. To dobrze, tak powinno być. Nikt pewnie nie przypuszcza, że ona może być chora. Dziekan poszedł na rękę i wydał zgodę na indywidualną organizację studiów.

Mam przyzwolenie na pisanie tutaj o jej chorobie, więc pewnie czasem coś o tym wspomnę. Mam nadzieję, że okazji nie będzie zbyt wiele. Diagnoza ciągle nie jest jednoznaczna. Albo SM a bo Zespół Devica. W piątek drugi neurolog ma przejrzeć wyniki i wytłumczayć nam dlaczego Maja nie kwalifikuje się do terapii interferonem. Wszystko to dla nas nowość, wszystkiego musimy się uczyć, ze wszystkim oswajać.

Od kilku dni przesypiam noce i nie przeglądam internetu pod kątem chorób. Co ma być-będzie.

Poszłam do fryzjera, nawet spróbowałam pomalować paznokcie. Piszę: spróbowałam, bo po 20 minutach wyglądały beznadziejnie (trzeba było ratować brudną odzież Glusia, a lakier widać jeszcze nie był suchy). Nie każdy może być damą.

Znowu czytam (Biała gorączka Jacka Hugo Badera), znowu słucham muzyki (nowe odkrycie: Lianne la havas), znowu oglądam filmy (Klimaty, Blue Valentine, Pod mocnym aniołem). Chciałam nawet pójść do kina na Mamę lub Zimowy sen, ale przeziębienie nie pozwoliło.

Wszystko wraca do normy...

11:22, brommbie
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 193
Prosimy o pomoc dla naszej córeczki. Agnieszka i Marcin Kost