RSS
sobota, 25 lipca 2015

Zainspirowana przez niejaką Karo, staram się zwolnić. Zwolnić działania ale przede wszystkim myśli, od których aż huczy mi w głowie.

Już tydzień od powrotu z Kalabrii. Nie znam północnych Włoch ale południowe nieco mnie rozczarowały. Może to wina porównań z moją ukochaną Portugalią, a może po prostu, jak mówi Andrzej "nad Morzem Śródziemnym wszędzie jest tak samo".

Plusem Kalabrii niezaprzeczalnie jest brak turystów z innych części świata. Nie spotkałam tam ani pół Niemca, ani pół Anglika. Kilku Polaków, dwóch Rosjan i tyle. Ale myliłby się ten, kto myśl, że Kalabria jest cichą krainą, gdzie diabeł mówi dobranoc. Włosi są głośni, Włosi są stadni, Włosi lubią się bawić.

Hotel, który wybraliśmy był porażką. Ilość animatorów na metr kwadratowy, brak komunikacji w języku angielskim, ro z pewnością nie to, co lubimy. Hotel był na zadupiu, więc nawet nie było dokąd pójść na spacer. Na dodatek zamykano bramę wyjściową o godz. 20.00 i trzeba było prosić o jej otwarcie, aby móc chociaż przez chwilę posiedzieć na plaży po zachodzie słońca.

Gluś za to był przeszczęśliwy, bo koleżanki, bo baby dance, bo aquapark i takie tam.

Na szczęście nie daliśmy się zniechęcić rezydentce z Itaki i wypożyczyliśmy samochód. W 7 dni udało nam się popatrzeć na Kalabrię z innej, lepszej perspektywy.

Odwiedziliśmy Tropeę, zjedliśmy słynne lody Tartufo w Pizzo. Znaleźliśmy parę urokliwych miasteczek, w których czas się zatrzymał, poleniuchowaliśmy na licznych plażach. Obiecuję, że wstawię zdjęcia, ale teraz nie chce mi się pupy podnieść :)

Odpoczęłam, wyspałam się, wymoczyłam zmęczone członki w ciepłej wodzie. (Dacie wiarę, że w basenie hotelowym trzeba było pływać w czepku?! Masakra).

Powrót był ciężki, bo lądowaliśmy 10 minut przed straszną burzą, która nawiedziła Poznań. Turbulencje i inne sensacje. Brrr ! Na szczeście do domu dojechaliśmy szczęśliwie, choć drzewa po drodze się waliły, reklamy latały i kałuże osiągały głębokość uniemożliwiającą jazdę samochodem.

Wróciłam, zawiozłam Glusia do babci i w poniedziałek do pracy.

Moja praca to temat na kolejny wpis. Jest fatalnie, ale nie chcę o tym myśleć.

Dzisiaj sobota. Gluś wrócił do domu. Jutro znowu pakowanie i do babci Ani. Ostatni tydzień wolnych wieczorów. Jest z czego się cieszyć.

Zaraz chyba znowu będzie burza....

 

18:15, brommbie
Link Komentarze (1) »
piątek, 03 lipca 2015

Czasem otworzysz książkę i jest tam akurat to, czego potrzebujesz...

 

Elif Shafak "Czterdzieści zasad miłości"

"Spróbuj nie opierać się zmianom, które napotykasz na swej drodze. Zamiast tego daj się ponieść życiu. I nie martw się, że wywraca się ono czasem do góry nogami. Skąd wiesz, że ta strona do której się przyzwyczaiłeś jest lepsza od tej, która cię czeka?"

07:42, brommbie
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 215
Prosimy o pomoc dla naszej córeczki. Agnieszka i Marcin Kost