RSS
wtorek, 12 kwietnia 2016

Ostatnio mam złe przeczucia. Znacie mnie, moich przeczuć nie należy lekceważyć:))

Mam problem z szefową. A właściwie nie ja z nią, tylko ona ze mną. Pozornie wszystko jest ok. Nie ma uwag do mojej pracy. Nawet potrafi mnie pochwalić. Ale podskórnie czuję, że nie jest to do końca szczere.

Próbuję  sobie wytłumaczyć jej uprzedzenie:

Zaraz odejdzie na długie L4, później macierzyński... Jak na to nie patrzeć, może się boi o swoją pozycję po powrocie. W sumie to będę ją zastępować tyle samo czasu, co ona ma stażu w firmie.

Nie mam zapędów na wygryzienie jej ze stanowiska. Nie w głowie mi zarządzanie personelem. Chcę spokojnie robić swoje.

Widzę jednak, że nasze metody pracy się różnią. Inaczej podchodzimy do rekrutacji, inaczej do ocen pracowniczych, do rozwiązywania problemów... Czasem przecieram oczy ze zdziwienia...

Nie wychodzę przed szereg i choć często mam inne zdanie, to się z nim nie wyrywam. Niech będzie tak jak ona chce. Widzę, że ma dziewczyna  problem.

Cóż, może nie przedłużą mi umowy po próbnym? Tylko kto im wtedy zrobi rekrutację na moje miejsce ?:))) Haha!

W czerwcu wszytko się okaże. Oby nie wcześniej :))

Ze spraw bieżących, a równie dołujących: Byłam dzisiaj na konsultacji stomatologicznej u trzeciego już dentysty. Bez tomografii się nie obejdzie. Swoją drogą, nie wiedziałam, że można robić tomograf zęba. Jeśli tomograf potwierdzi diagnozę, to czeka mnie rozpruwanie dziąsła i armagedon. Wiem dokładnie co będzie, bo przeżywałam to dokładnie rok temu i był to ten sam ząb. Można się ugryźć:)) Tylko nie ma czym, niestety.

Dobrej nocki, Kochani. Co mnie nie zabije, to wzmocni. Niedługo będę silniejsza niż Schwarzenegger :)) Bójcie się!

20:32, brommbie
Link Komentarze (8) »
piątek, 08 kwietnia 2016

Piątek miał być miłym początkiem weekendu. Odwiozłam A. do banku na jakąś imprezę integracyjną. Odebrałam Maję od babci po tygodniowej nieobecności.

Miałyśmy sobie spędzić fajny babski wieczór. A siedzę przed komputerem płacząc i tłumaczę Glusiowi dlaczego w jednej chwili wszystko się zmieniło.

Do dupy...

A wydawało mi się, że uda mi się wprowadzić w życie to, czego dowiedziałam się na ostatnim szkoleniu dotyczącym konfliktu.

Niestety, aby zadziałało, obie strony muszą mieć świadomość tego, jak podchodzić do konfliktu. Musi być wola i poszanowanie drugiej strony.

Nie zdążyłam się rozgadać, a już usłyszałam trzask zamykanych drzwi.

Przykro mi. Nawet nie mam komu się w rękaw wypłakać.

Idę oglądać kucyki Pony..., a może nie, posłucham sobie jakiejś fajnej piosenki. Może pomoże.

O, np. tej :

19:37, brommbie
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 229