Blog > Komentarze do wpisu

Mój cichy apel

Świat jest przepełniony złem i agresją. Najgorsze jest to, że sami jesteśmy sobie winni.

Nie mogę zrozumieć, że ludzie nie widzą rozwiązania, które mają na wyciągnięcie ręki.

Kiedy czytam komentarze dotyczące polityków PIS, kościoła katolickiego, czy nawet tego, co mówią ludzie,  np. na temat znęcania się nad zwierzętami- ogarnia mnie potworny smutek.

Niby jestem po tej samej stronie, solidaryzuję się w poglądach na temat tego jak powinien wyglądać mój kraj, Kościół itd.. a jednak NIE!!… Jednej rzeczy nie jestem w stanie zaakceptować.

Odpowiedzią na zło nie powinno być inne zło. Mamy się za ludzi tolerancyjnych, a obśmiewamy i piętnujemy to, co nie jest „po naszej linii”. Strony , na których kpi się wprost z przekonań religijnych innych osób, obśmiewanie Mahometa, czy Jezusa. Czemu to ma służyć?

Mówienie, że się chętnie powiesi na gałęzi faceta, który zgwałcił kobietę lub skatował psa nie jest niczym innym, jak podżeganiem do nienawiści.

Widziałam ostatnio dwa dobre filmy (3 bilboardy, Ebbing Missouri oraz W ułamku sekundy). Oba te filmy potwierdzają moją tezę : „gniew krzewi gniew”. Wypowiada to zdanie nawet jedna z bohaterek filmu. Koło się zamyka.

Czytam ostatnio namiętnie Tygodnik Powszechny. To jedyne źródło informacji i jedyne pismo, które w większości mówi moim językiem. Piszą tam zarówno osoby świeckie, jak i duchowni.

Tygodnik nie stroni od polityki, jednak nikogo nie obraża, nie obśmiewa, nie piętnuje, co nie znaczy, że stroni od krytycznych uwag.

Jestem na stanowisku, że nie można chować głowy w piasek. Trzeba stawać w obronie prawdy, ludzkiej godności, humanizmu. Bardzo podobały mi się poznańskie Łańcuchy Światła, gdzie nie dopuszczano do głosu polityków, gdzie witano z takim samym szacunkiem wegetarian i murarzy, ateistów i grabarzy, lewaków i „prawaków”, policjantów i złodziei…

A popatrzmy bliżej nas, w rodzinach, w pracy, wśród znajomych.

Ile razy słyszę: że ten taki i owaki. Że ja bym nigdy mu nie wybaczyła, że ja nigdy bym tak nie zrobił, że trzeba być chujem, żeby tak.

Nikt nie próbuje poznać kontekstu, pobudek, itd. Łatwo przychodzi nam ocenianie, oskarżanie, a przecież nikt z nas nie jest kryształowy. „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. Czyż nie jest to prawdą? Uczę się tego każdego dnia. Wykonuję mnóstwo pracy nad sobą, aby o tym nie zapominać.

Gdybyśmy traktowali z takim samym szacunkiem wszystkich, gdybyśmy się nie wywyższali, gdybyśmy dobrem na zło odpowiadali… Świat wyglądałby zupełnie inaczej. Takie proste, prawda?

 



wtorek, 20 marca 2018, brommbie

Polecane wpisy

  • Moje "małe" życie

    Jestem w trakcie czytania "Małego życia" Hanyi Yanagihary i choć nie rzuciła mnie ta książka na kolana, jak ponoć pół globu, to jednak nie mogę się od niej oder

  • Zimny poniedziałek gorącą stanie się niedzielą

    Mam ostatnio problemy ze snem. Oczywiście na tle nerwowym. Problem ciągnie się latami, ale ostatnio się nasilił. Oprócz typowych stanów lękowych, trzęsiączki i

  • Pamięci kota...

    Jakoś nie mogę się otrząsnąć. Był z nami prawie 16 lat. Wzięliśmy go jeszcze w Warszawie. Urodził się na Ursynowie i pierwsze tygodnie spędził w budzie z...bern

Komentarze
Gość: Ana, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2018/03/21 07:19:34
Amen
-
2018/03/21 07:44:32
Zauważyłam, że jeszcze te kilkanaście lat temu ludzie o różnych poglądach po prostu dyskutowali, wymieniali uwagi. Teraz się wycinają ze znajomych i zamykają na siebie nawzajem. Media społecznościowe zamiast zbliżyć, podzieliły.
-
Gość: Ant, *.dynamic.chello.pl
2018/03/21 08:03:28
Media społecznościowe niczego nie zmieniły. Ujawniły jedynie nasze skłonności do takich a nie innych form agresji. Ten, który ma potrzebę by dyskutować po prostu to robi dziś dodatkowo może wymieniać poglądy za pomocą klawiatury.
-
2018/03/21 21:45:55
Mam wrażenie, ze ludziom puściły hamulce w kwestii wyrażania swoich opinii plugawym i bezmyslnym językiem... Wszyscy to akceptują,a przykład płynie z góry...

To bardzo smutne i zubażajace nasze życie społeczne...
-
2018/03/22 10:04:03
Zgadzam się z bezcielesną, pokolenie naszych rodziców politykowało od prawa do lewa, od wieczoru po świt, ale ja nie pamiętam z tych rozmów obrażania, wulgaryzmów, tylko argumenty i kontrargumenty. W rozmowach i dyskusjach zeszlismy na psy. Wczoraj facet wyzwał mnie i pokazał srodkowy palec, tylko dlatego, że jadąc na osiedlowej dróżce, wyminęłam dziewczyny, idace drogą wprost na moj samochód. Jechalismy może 15km/h, wystarczyło sie zatrzymac, ale nie on-ogier musiał mnie zwyzywac, pukac sie palcem w czoło i pokazac fuck-off. Złość, nienawiśc zioną zewsząd. ale ja robię swoje, podwoże staruszki, zanosze im do do domu zakupy, jestem o krok od medytacji. I nie politykuję, szkoda na to mojego zdrowia.
-
Gość: Ant, *.dynamic.chello.pl
2018/03/22 10:20:19
Co mają z tym wspólnego media społecznościowe?