Blog > Komentarze do wpisu

Poświątecznie

Święta minęły szybko. Przeziębienie sprawiło, że musiałam zwolnić i się nie spinać. Zrobiłam najważniejsze potrawy, posprzątaliśmy z grubsza dom, ubraliśmy choinkę i nakryliśmy stół.  Pierwszy raz chyba całkowicie wyluzowałam i to przyniosło nieoczekiwanie dobry skutek.

Udało mi się nawet ugryźć w język, kiedy A. ustawił w salonie choinkę, która raczej odbiegała od moich wyobrażeń o jodle idealnej :)

Chyba powoli dojrzewam do decyzji, aby kiedyś zostawić wszystko i wyjechać na święta w góry albo gdzieś, gdzie wszystko podstawią pod nos. Może smaki będą inne, może nie będzie tak rodzinnie i klimatycznie, ale może wcale nie będzie źle.

Święta w tym roku uważam z udane. Było parę naprawdę magicznych momentów, które na długo zostaną mi w pamięci.

Dzisiaj od rana w pracy. W związku z faktem śmierci George’a Michaela myślę o marności ludzkiego życia. Nad tym, że wszystko jest tylko chwilą. Że ani się nie obejrzymy, jak i po nas zostaną tylko wspomnienia. „George Michael-Last Christmas… Jakże nieprzypadkowy moment śmierci…

Myślę dzisiaj o Tacie, bo miałam bardzo ładny sen z Nim w roli głównej. Śnił mi się jako młody mężczyzna, ubrany w płaszcz. Stał przed poznańskim Ratuszem, palił papierosa i czekał na moją mamę. To chyba była ich pierwsza randka. Fajny sen, nietypowy.

Oprócz niego śnił mi się dzisiaj cmentarz. Żaden z tych, który znam, ale co ciekawe nie był to cmentarz zupełnie obcy. Śnił mi się już kiedyś… Może to cmentarz, na który ja trafię? Może to cmentarz, którego nigdzie nie ma? Może jest tylko w mojej wyobraźni albo tkwi w mojej podświadomości? Nie wiem….

Czuję się jakaś słaba. Nie mogę wziąć głębszego oddechu, problem stanowiło nawet przejście z parkingu do biura. Oby do 15.00…………

wtorek, 27 grudnia 2016, brommbie

Polecane wpisy

  • Aktualizacja

    To, że rzadko piszę nie znaczy, że można mi bloga zaśmiecać jakimiś reklamami. A kysz!! Dzisiaj w domu. Gluś chory. Standard przed wyjazdem na urlop. Mam opiekę

  • Niedzielny

    Już miesiąc nie rozmawiam z mamą. Nie jest mi z tym dobrze, ale paradoksalnie czuję spokój psychiczny i wcale za nią nie tęsknię. Jak bardzo można być ciemiężon

  • Życie jest jednak ukośne

    Czuję się przybita. Przybita tym, co mnie doświadcza bezpośrednio, przybita tym, co widzę i słyszę dokoła. Wielkanoc minęła bez fajerwerków. Pogoda taka, że tyl

Komentarze
2016/12/27 18:09:12
Ja miałam taką jesień. Na szczęście przeszło. W sensie fizycznym też. Może rzeczywiście ta witamina D pomogła.
-
2016/12/30 18:55:11
sen o tacie z opisu intrygujący i piękny, więc jaki niesamowity musiał być jak się śnił? gdy piszesz o śmierci i przemijaniu, to w taki sposób, że zawsze mam ciarki. niech 2017 będzie jak najmniej smutny, niech będzie dobry.